Stadnina Punktur w Lwówku Śląskim to miejsce niezwykłe. Malowniczo położona, jest jedyną w Polsce hodowlą wielbionych przez turystów Islanderów. To dzięki tym koniom można się przekonać, jak to jest jeździć töltem i… poczuć wolność.

Na pytania o to, jak koniom islandzkim żyje się poza Islandią, odpowiedziały mi więc nasze lokalne specjalistki z Punktur: opiekująca się końmi Weronika Pisarczyk (doktorantka wydziału hodowli i biologii zwierząt) i Elselien Klein – właścicielka stadniny, która sprowadziła te zwierzęta do Lwówka z rodzinnej Holandii.

 
unnamed (21)

Islandery nazywa się imionami islandzkimi. W Punktur są to nazwy biorące się od gatunków kwiatów – skąd wziął się ten pomysł?

Elselien: Imiona islandzkich koni często mają związek z wydarzeniami, które miały miejsce (np. Eyja od eksplozji wulkanu na Islandii) albo z ich zachowaniem (np. chyży lub lekko stąpający). Służą też temu, aby je opisać, np. ten w jasnym kolorze – Skínandi, cienisty – Skuggi, rudy to Raudur, czarny jak kruk – Hrafn, albo róża z cierniami – Styggaros. Dawniej byłam ekologiem specjalizującym się w zbiorowiskach roślinnych, więc rośliny były moim życiem, a teraz są moim hobby. Zaczęłam nadawać źrebiętom dobrze pasujące imiona, z których rozumiałam ich zachowanie: właśnie Styggaros, ale również Augnfro, Vidir i Gulkolla, Świetlik (świetlik wyprężony), Wierzba, Chamomilla i wiele więcej.

 

Czy można zauważyć jakieś zmiany zachodzące w kolejnych pokoleniach koni islandzkich urodzonych w Polsce czy generalnie poza Islandią? Czy to wciąż te same „stuprocentowe Islandery”, które poradziłyby sobie po przeniesieniu do Islandii?

Weronika: Konie islandzkie bardzo dobrze przystosowują się do odmiennych warunków klimatycznych. Klimat na Islandii jest dosyć surowy, więc życie w każdym innym miejscu dla nich to pestka. Oczywiście konie sprowadzone z Islandii muszą się przyzwyczaić do innych temperatur, łagodniejszego klimatu, cieplejszego lata, ale zazwyczaj szybko sobie z tym radzą. Konie urodzone na kontynencie, które są tu od pokoleń, nie mają z tym większego problemu. Oczywiście nieraz upały je męczą, ale myślę, że nie bardziej niż inne rasy koni, które są hodowane na kontynencie.

Trzeba natomiast uważać z przekarmieniem. Na Islandii szata roślina jest uboga, stąd Islandery nauczyły się bardzo dobrze wykorzystywać wszystko co zjedzą. W Polsce sezon pastwiskowy jest znacznie dłuższy, a ruń pastwiskowa bogatsza, dlatego dodatek owsa (dla koni pracujących) oraz soli z mikro i makro elementami w okresie pastwiskowym w zupełności im wystarczy. W zimie oczywiście podstawą żywienia jest siano plus wcześniej wymienione lizawki solne i owies (dla koni pracujących). W innym przypadku mocno się zaokrąglają. Przekarmienie może nieść ze sobą, oprócz otyłości, szereg chorób metabolicznych, takich jak np. ochwat, który na szczęście w Punkturze nigdy jeszcze nie wystąpił.

Czy kontynentalne Islandery poradziłyby sobie na Islandii?  Myślę, że tak. Natomiast nikt nie będzie w stanie tego sprawdzić, ponieważ od 1200 roku aż do dziś obowiązuje zakaz importu jakichkolwiek koni na wyspę. Konie, które wyjechały z Islandii, nie mogą już wrócić. Dodam jeszcze, że konie islandzkie to jedyna rasa koni hodowana na Islandii.

 
unnamed (2)

Co może dolegać islandzkim koniom ze względu na odmienne od oryginalnych warunki życia, cieplejszy klimat? Z pobytu w Punktur wiemy chociażby, że mogą cierpieć na choroby skórne związane z tym, że przyzwyczajona do zimna sierść reaguje na nadmiar ciepła i linieje. Czy są inne podobne problemy przystosowawcze,zdrowotne dla koni żyjących w Europie kontynentalnej?

Weronika: Linienie sierści jest naturalnym procesem występującym zarówno u koni islandzkich, jak i innych ras. W okresie zimowym sierść staje się gęstsza i dłuższa, a w raz z nadchodzącymi cieplejszymi dniami włosie wypada. Dzieje się tak zarówno u nas na kontynencie, jak i na Islandii. Jeżeli chodzi  o problemy skórne, to koniom sprowadzonym z Islandii zdarza się cierpieć na tzw. insect bite hypersensitivity (summer eczema), czyli na letnią egzemę. Uważa się, że jest to choroba o podłożu immunologicznym, a polega na tym, że konie są nadwrażliwe na ukąszenia owadów z rodzaju culicoides, które nie występują na Islandii. Objawia się to swędzeniem i powstawaniem strupów w miejscach ugryzień, co prowadzi do wypadania sierści. Nie ma jednej skutecznej metody na walkę z tymi zmianami skórnymi, jedynie można łagodzić objawy. Konie często w okresie aktywności tych owadów chodzą w kombinezonach, co zabezpiecza je przed ukąszeniami. O innych problemach nie słyszałam, te konie są po prostu zdrowe jak ryby.

 

Co sprawiło, że zdecydowaliście się na hodowlę właśnie tej rasy? Czy to oryginalny sposób chodu, siła czy coś jeszcze?

Eliesen: Islandzkie konie są inne! Niosą inną kulturę ­- kulturę wolności, kulturę pierwszej demokracji na świecie, Islandii. Konie są trzymane i ujeżdżane z wolnością. Islandzcy hodowcy nie korzystają z naszych starożytnych klasowych zasad społeczeństwa europejskiego. Nie mają naszego nawyku do jazdy na zamkniętych terenach i w zastosowaniu wojskowym, w strukturze rozkazów.  To sprawia, że jazda na tych koniach jest wyzwolona.  W połączeniu z wyzwaniem, jakim są dodatkowe chody, ujeżdżanie Islanderów od dawna stanowiło przedmiot moich badań. Dzięki tej filozofii mogę podarować klientom, razem z końmi, ideę wolności.

Drugi powód jest taki, że jeśli chcesz zarobić pieniądze na działalności agrokulturowej, lepiej specjalizować się w czymś, na co jest zapotrzebowanie i na co rynek jest gotów. To musi być aktywność w jakiej jesteś dobry, wyspecjalizowany i która przynosi ci dobrą cenę. Znaleźliśmy to w koniach islandzkich.

 
20141012_144622

Weronika, pracujesz z końmi islandzkimi na co dzień, czy jest coś szczególnego w ich usposobieniu, co cię ujęło? Może jest jakiś najprzyjemniejszy element opieki nad tymi zwierzętami?

Weronika: Konie islandzkie są końmi wyjątkowymi nie tylko przez umiejętność poruszania się dwoma dodatkowymi chodami ( töltem i inochodem nazywanym skeið lub flugskeið), ale też ze względu na swój charakter. Są to konie silne i obdarzone temperamentem, a przy tym odważne i chętne do współpracy z człowiekiem. Są końmi łagodnymi i ufnymi, ale bywają nieraz trochę uparte. Lubię każdą aktywność, która jest z nimi związana, choć nie ukrywam, że dużą przyjemność sprawia mi praca ze świeżym, młodym koniem z ziemi. Wtedy po raz pierwszy tak naprawdę zaczyna się budowanie z nim więzi i poznawanie jego charakteru. To cudowna sprawa.

 

Do jakich krajów najczęściej sprzedajecie swoje konie i jak są one głównie wykorzystywane?

Weronika: Najczęściej sprzedajemy konie do Holandii i Niemiec, chociaż zdarzają się też kupcy z innych krajów, w tym ostatnio i z Polski.   Sprzedane konie najczęściej użytkowane są w rekreacji, czasem w sporcie.

 
unnamed

W jakim wieku najczęściej sprzedaje się konia islandzkiego? Jest jakaś górna granica wieku, do której koń jest na sprzedaż?

Weronika: W stadninie Punktur wiek sprzedaży tak naprawdę zależy od przeznaczenia danego konia, jego dojrzałości fizycznej i psychicznej. Klacze, które przeznaczone są do hodowli zostają u nas dłużej, tak aby pozostawić po sobie potomstwo, tak do 9-11 lat.  A pozostałe klacze i wałachy, najczęściej sprzedajemy w wieku ok. 5-6 lat. Czy jest jakaś górna granica wieku sprzedaży konia?  Wszystko zależy od kupującego i sprzedającego. Jeśli komuś, kto będzie chciał kupić konia, nie będzie przeszkadzało to, że ma 20 kilka lat, to oczywiście, jeśli tylko ktoś będzie takiego konia chciał sprzedać, to czemu nie? U nas, ze względu na to, że Punktur to przede wszystkim hodowla, nie ma wiele starych koni, bo większość się sprzedaje, gdy są jeszcze młode. W zasadzie mamy tylko jednego starszego konia, jest nim 23 letnia klacz, ale ona z nami zostanie do końca. Jest jeszcze kilka starszych koni prywatnych albo koni z „trudnymi” charakterami, które ludzie do nas przywożą na trening.

 

Czy są jakieś ostatnie nagrody, wyróżnienia zdobyte w zawodach przez konie z Punktur?

Weronika: Nasze konie to głównie konie rekreacyjne, chociaż zdarzają się również takie z predyspozycjami do sportu. Punktur na swoim koncie ma kilka wyjazdów na zawody do Niemiec, a największym sukcesem jak do tej pory było dostanie się do finałowej piątki jednego z naszych trenerów – Łukasza Petrycha na ślicznej kasztance Sverd Lilja, czyli w skrócie Lilce.  Ale jeszcze sporo zawodów przed nami, a muszę przyznać, że na każdych jesteśmy chwaleni za dobrą jazdę. Jeździmy bardzo delikatnie na wodzy, żeby nie powodować dyskomfortu u naszych koni i sędziom się to podoba.

20141012_135027