Agent Fresco - Destrier

Aż 5 lat przyszło nam czekać na kolejny album Agent Fresco, po wydanym w 2010 roku debiutanckim krążku „Long Time Listening” (recenzja tutaj).

Nowe wydawnictwo Islandczyków zatytułowane „Destrier” miało swoją oficjalną premierę kilka dni temu, dokładnie 7 sierpnia 2015 roku, a ukazało się za pośrednictwem wytwórni Long Branch Records / SPV.

Przyznaję szczerze, że napisałem kilka wersji recenzji tego albumu. Za każdym razem wpadałem w tę samą pułapkę – że o tej muzyce mógłbym pisać niemal bez końca. Musiałem jednak w końcu okiełznać swój przepływ myśli, emocji i odczuć, bo jej nadprodukcja mogłaby zabić istotę sprawy.

Zatem poniżej prezentuję „zaledwie” czubek góry lodowej, samą esencję tego co chcę powiedzieć o „Destrier”.

Na początek wyjaśnijmy genezę powstania albumu, aby następnie móc przyjrzeć się jego tytułowi. W tym miejscu pochwała należy się wydawcy, który przygotował świetne materiały prasowe. Z nich możemy wyczytać na przykład, że druga płyta Agent Fresco jest koncept albumem opierającym się na pomyśle wokalisty Arnór’a Dan’a.

W tym miejscu oddaję głos wokaliście, który wyjaśnia, że „chciał wypędzić kryjące się w nim wewnętrzne demony za pomocą tej płyty”. Tłumaczy to w następujący sposób: „Emocjonalnym bodźcem do powstania tego albumu było moje obrzydliwe spotkanie z przemocą, jakie przydarzyło mi się trzy lata temu. Otóż pewnej późnej nocy zaatakowało mnie dwóch mężczyzn. W efekcie tego spotkania doznałem złamania kości oczodołu, rozcięcia łuku brwiowego i wstrząsu mózgu”. Dodaje, że: „Zdarzenie to w pewien sposób mnie zmieniło. To niesamowite i przerażające jak destrukcyjny może być wpływ strachu i gniewu na zdrowie fizyczne. Ciągle traciłem głos i miałem trudności ze snem. W tym czasie doświadczałem też ataków lęku i miałem bardzo duże trudności z koncentracją uwagi”.

Takie stany zmotywowały artystę do działania i walki. Wokalista wyjaśnia, że: „Dlatego postanowiłem dać upust mojemu gniewowi i lękom. Trzymałem je zachowane w pamięci przez cały proces tworzenia płyty, karmiąc się z tymi surowymi emocjami”. Przyznaje również, że: „Obecnie z perspektywy czasu, zdaję sobie sprawę z tego, że przy końcu trochę te emocje wymknęły mi się to spod kontroli. Prawie padłem ofiarą syndromu sztokholmskiego przez ciągły kontakt z moim gniewem”.

Marino Thorlacius vs Agent Fresco 5036-2

Photo: Marino Thorlacius

Koncept albumu znajduje swoje odzwierciedlenie także w tytule albumu „Destrier”, gdyż słowo destrier to określenie odnoszące się do średniowiecznego rumaka. Muskularnego, pięknego i odważnego zwierzęcia, które rodziło się na polu bitwy i wychowywało w walce. Swoista maszyna stworzona do ciągłej walki.

Po tym wstępie przejdźmy do samej muzyki. Od razu wyjaśniam, że jakościowo, a zwłaszcza technicznie, mamy tutaj do czynienia z materiałem z najwyższej półki. Agent Fresco wydali zjawiskowy album. To rzecz absorbująca i mocna, która dodatkowo wymyka się jednoznacznym klasyfikacjom stylistycznym, gdyż muzyka ta jest wypadkową wielu stylów. Nawiedzeni maniacy mogą ją analizować, rozbierać na czynniki pierwsze i doszukiwać się tutaj eksperymentalnego rocka progresywnego, post rocka/metalu, muzyki neoklasycznej, math rocka, art rocka i jazzu. W tej wyliczance można się jednak pogubić. Ponadto próba przypisania tego krążka do danego gatunku mija się z sensem, gdyż nie chodzi tutaj o wpływ konkretnego gatunku, a efekt całościowy, który jest wartością dodaną, a nie jedynie sumą poszczególnych składników. Będą i tacy, którzy zwrócą uwagę, że w muzyce Islandczyków pojawiają się trendy współczesnego nieco abstrakcyjnego rocka w stylu The Mars Volta, Porcupine Tree, Tool, The Perfect Circle, Anathema, System Of A Down. Zapewniam jednak, że Agent Fresco zdecydowanie posiada swój własny unikalny styl.

Destrier” jest bez wątpienia wydawnictwem wielowymiarowym i nieokiełzanym, a przez to (chociaż nie tylko) powala od pierwszego przesłuchania. Zachwyt wzbudzają bardzo liczne eksperymenty, które układają się w genialne i pełne niespodzianek wątki melodyczne i rytmiczne oraz hipnotyczne kaskady dźwięków.

Agent Fresco nie są jednak grupą szaleńców. Zespół niesamowicie profesjonalnie podszedł do pracy nad swoim nowym wydawnictwem. Jestem przekonany o tym, iż skoro ten album powstawał tak długo, to każdy motyw i rozwiązanie jest tutaj wynikiem świadomego wyboru artystycznego i długich przemyśleń. Wszystko jest poukładane i połączone w bardzo inteligentny, spójny i wyrafinowany sposób. Myślcie co chcecie, ale dla mnie jest to przejaw bezkompromisowego geniuszu i najnormalniej w świecie to po prostu piękna płyta.

Nowe wydawnictwo Islandczyków wymaga od słuchacza skupienia, specyficznej wrażliwości i cierpliwości, ale ten „trud” wynagradza niepowtarzalna i oryginalna zawartość tego arcydzieła.

Destrier” to z jednej strony muzyka nieokiełznana i nieprzewidywalna, a z drugiej doniosła i pełna wdzięku. W sposób zachwycający łączy też zjawiskowy kameralizm z monumentalną przestrzenią. Czy takie opisy nie przypominają Wam Islandii? Przypadek?

Album porywa motoryką, mnogością hipnotycznie rozwijających się motywów i polirytmicznością basowo-perkusyjnych struktur. Wolno-szybko, ciężko-delikatnie, gęsto-klarownie, spokojnie-rozedrganie. Metrum, barwa i dynamika są tutaj w ciągłym ruchu. A, że jest to gra na bardzo wysokim poziomie to ani nie nuży ani nie męczy.
Gitarowej wirtuozerii Þórarinn’a Guðnason’a należą się duże wyrazy uznania, podobnie jak znakomitym soczystym i ciekawym partiom basu Vignir’a Rafn Hilmarsson’a. Pojawiają się też zniewalające partie panina i klawiszy, które świetnie uzupełniają rockowe instrumentarium, nadając brzmieniu płyty głębi oraz nastrojowości. Osobna historia to gra Hrafnkell’a Örn Guðjónsson’a na perkusji. Perkusista wprowadza do „zakręconej” muzyki zespołu freejazzową dzikość i/lub wplata w nią intensywnie metalowe akcenty. Jego partie i pętle są nieoczywiste. Hrafnkell potrafi pięknie „gubić” rytmy, mieszać z metrum. Raczy nas świetnymi perkusyjnymi galopadami, intrygującymi pauzami i nietypowymi przejściami. Pomysły perkusyjne Hrafnkell’a to majstersztyk i finezja. W jego ekspresyjnej grze jest sporo schizofrenii, która balansuje pomiędzy frywolnym odjazdem, a spójnością i trzymaniem rytmu.

AgentFresco_Birta Ra'n Photography

Muzyka islandzkiej grupy jest bardzo wyszukana. Na pewno dużo jest w niej gwałtowności, ale równoważy je często występująca subtelność. Zresztą tak to już bywa z żywymi emocjami. Równocześnie „Destrier” czaruje narastającym napięciem i miażdży niesamowicie wysokim natężeniem emocji przynoszącym katharsis. Wokal Arnór’a jest szalenie zróżnicowany i naładowany emocjami, co jeszcze bardziej uwydatnia dramatyzm i „filmowość” pięknie zagęszczonej fabuły muzyki Agent Fresco. Są tu szepty, delikatne harmonie, zamotane linie melodyczne, mocniejsze akcenty, szaleńcze tempa, uniesienia i zwolnienia. W liniach wokalnych nie tylko dużo jest melodii, ale także nastroju. Frazy jednym razem wypełnione są nostalgią, cierpieniem, żalem i smutkiem, innym razem strachem, gniewem i złością, by w końcu mógł się w nich również zmaterializować spokój, pewność siebie, odwaga, nadzieja i siła.

Śpiew Arnór’a jest staranny i czysty, zaskakuje skalą i barwą. Wokalista w sposób godny podziwu wykorzystuje swój klasycznie wyszkolony głos. Sprawia przy tym wrażenie niezwykle skupionego, zaglądającego w głąb siebie. Jednocześnie wciąga nas w swój wewnętrzny świat i zamienia w zahipnotyzowanych świadków rozgrywającej się tam emocjonalnej burzy, której towarzyszą też okresy wyciszenia. Jest tu klimatycznie, czasami wręcz melancholijnie. Genialnej muzyce towarzyszy też świetna warstwa tekstowa, dlatego każdego zachęcam do tego, aby poddał ją osobistej interpretacji. Kapitalna lekcja artyzmu.

Mimo ogromnego eklektyzmu i bardzo rozległych inspiracji Agent Fresco udało się stworzyć bardzo spójny koncept. „Destrier” jest po prostu jest piękny i doskonały. To dzieło wielowątkowe i wielowymiarowe, w którym nie ma słabych momentów. Jedno z najbardziej interesujących i absorbujących wydawnictw, jakie słyszałem w tym roku (i nie tylko).

Tracklist:

1. Let Them See Us
2. Dark Water
3. Pyre
4. Destrier
5. Wait For Me
6. Howls
7. The Autumn Red
8. Citadel
9. See Hell
10. Let Fall The Curtain
11. Bemoan
12. Angst
13. Death Rattle
14. Mono No Aware

Agent Fresco : website // facebook



Agent Fresco :: Destrier (recenzja)
5.0Wynik ogólny
Ocena czytelników 2 Głosów