Tak się zastanawiam – co takiego jest na Islandii, że ma taką świetną scenę black metalową, która rozsiada się wygodnie na tronach i ołtarzach całego świata?

Fire I see burning, and the earth aflame. The travelling blaze, bright alive and ash-black in absence. The death of every tree.
Trees we are, numerous in forms, but a single victim all together. Sacrifices we are named, carved from driftwood. Fire for the sake of fire. Destruction not as antithesis to life, but its unmasked core. A relentless force of insatiable hunger.
Voracious tongues create glorious visions, swords of death carried on its flame. We yearn for the oblivion of the yew tree. We pray for the biting worm to sever the chain, once and for all.

Powyższy tekst stanowi opis będący wprowadzeniem do zawartości albumu „Aldrnari” przygotowanego w kolaboracji przez dwa black metalowe zespoły Árstíðir Lífsins i Carpe Noctem. Wydawnictwo to stanowi potwierdzenie oryginalności i stylistycznej wyrazistości muzyki black metalowej z Islandii.

Árstíðir Lífsins to islandzko-niemiecki pagan black metalowy zespół, bardzo ważny dla całej blackmetalowej sceny (nie tylko islandzkiej czy niemieckiej). Muzycy od początku do końca robią coś swojego, bez oglądania się na innych. Szczerze trzeba przyznać, że dorobek artystyczny tej kapeli przez cały czas utrzymuje się na stabilnym i wysokim poziomie pod względem jakościowym. W ten sposób wypracowali własne, naprawdę autorskie brzmienie. Zainteresowanych tym zespołem odsyłam do recenzji ich poprzednich wydawnictw: „Aldafǫðr ok munka dróttinn” (2014; recenzja TUTAJ), „Heljarkviða” (2017; recenzja TUTAJ) i „Saga á tveim tungum I: Vápn ok viðr” (2019; recenzja TUTAJ).

W skład zespołu wchodzą:

Stefán (Wöljager, Helrunar [live]): gitary, bas, wokal, chórki
Árni (Carpe Noctem, Wöljager, Helrunar [live]): perkusja, instrumenty smyczkowe, efekty, wokal, chórki
Marsél (Helrunar, Wöljager):  melorecytacje, wokal, chórki

Carpe Noctem to w pełni kompletny islandzki twór blackmetalowy, który tworzy swoją mroczną i czarną miksturę w oparciu o najwyższe standardy. A mimo to śmiem twierdzić, że zespół nie osiągnął jeszcze szczyt swoich możliwości twórczych. Dlatego warto się nimi zainteresować i śledzić ich kolejne poczynania. Zespół ma na swoim koncie dwa albumy długogrające: „In terra profugus” (2013; recenzja TUTAJ) i „Vitrun” (2018; recenzja TUTAJ).

Członkami zespołu są:

Alexander Dan Vilhjálmsson: wokal, chórki
Andri Þór Jóhannsson: gitary
Árni Bergur Zoëga (Árstíðir lífsins, Wöljager, Helrunar [live]): bas
Helgi Rafn Hróðmarsson (Misþyrming): perkusja
Tómas Ísdal (Misþyrming, Naðra): gitary

Split album metalowych kapel Árstíðir Lífsins i Carpe Noctem jak już na wstępie wspomniałem nosi tytuł „Aldrnari” i ukazał się 24 kwietnia 2020 roku za pośrednictwem niemieckiej wytwórni Ván Records. Album został wydany w formie cyfrowej, jak również w postaci CD oraz na płycie winylowej w atrakcyjnym bursztynowym kolorze. Album nagrywany był w 2017 i 2018 roku  w różnych miejscach w Niemczech, Szwecji i Islandii. Jego rejestracją i produkcją zajmował się Árni Bergur Zoëga. Miksowanie i mastering wykonał w lutym 2019 roku Markus Stock w Klangschmiede Studio E. Autorem okładki tej płyty jest Artem Grigoryev. Dodam, że we wkładce do płyty znajdują się teksty w języku islandzkim, jak i ich tłumaczenia na język angielski.

Album „Aldrnari” to black metalowe wydawnictwo koncepcyjne poruszające temat śmierci i wojny, a także ognia i życia. Składa się ono z dwóch długich i rozbudowanych kompozycji. Każda z nich trwa ponad 22 minuty, dlatego nie spodziewajcie się, że usłyszycie je w radiu, bo ciężko takie numery wrzucić do ramówki.

Pierwsza strona tej płyty należy do zespołu Árstíðir Lífsins. Znajdziemy tutaj utwór pod tytułem „Hvers viðar bani”, co można przetłumaczyć jako „The death of every tree”. Jest to ponad 23 minutowa black metalowa suita utrzymana w wypracowanym przez lata przez muzyków ambitnym i wymagającym awangardowym, progresywnym i atmosferycznym black metalowym stylu. Hvers viðar bani” to kompozycja o płynnej i nieregularnej strukturze wypełniona nie tylko black metalowymi patentami, ale również  licznymi zmianami tempa i klimatu oraz zaskakującymi, różnorodnymi stylistycznie nawiązaniami i aranżacjami. Występuje tutaj mnogość środków muzycznego wyrazu. Począwszy od neoklasycznego akompaniamentu instrumentów strunowych i partii akustycznych gitar, które obezwładniają pięknem brzmienia, czarują delikatnością i swoistym sacrum. Sugestywny i sensualny obraz całości dopełniają nagrania terenowe np. odgłos burzy i wiatru, jak również gitarowe drone’y i motywy ambientowe, które skutecznie podniecają wyobraźnię. Wokaliści spisują się równie znakomicie. Potrafią nie raz zaskoczyć i nadać atmosferę podniosłym i majestatycznym chóralnym śpiewem czy charyzmatycznymi i ponurymi melorecytacjami. Oprócz tego typu elementów, muzycy nie pozwalają nam oczywiście zapomnieć o tym, że mamy tutaj do czynienia przede wszystkim z black metalową sztuką. W tej czarnej materii również jest na czym zawiesić ucho. Przyjemny i nastrojowy klimat „wypaczony i przybrudzony” jest mrocznymi barwami, które wręcz uzależniają swoją głębią i tajemną mocą. Pełnym determinacji growlem, rytmicznym nerwem, metalowymi melodiami, agresywnymi i ostrymi riffami gitar oraz perkusyjną kanonadą. Hvers viðar bani” brzmi niezwykle interesująco i jest potwierdzeniem tego, że twórczość Árstíðir Lífsins to ambitny black metal, o własnym klimacie i tożsamości.

Na drugiej stronie płyty „Aldrnari” znajduje się 23 minutowa kompozycja grupy Carpe Noctem pod tytułem „Hrækyndill”, czyli  „Torch of Corpses”. Jest to utwór bardziej drapieżny i agresywniejszy od swojego poprzednika. Mamy tutaj do czynienia z surową, żywiołową i nieokiełznaną muzyką, która idealnie współgra z niesamowitą i wyjątkową atmosferą. W graniu Carpe Noctem jest ogrom napięcia i dramaturgii, które wyrażają mroczne i ponure emocje, i robią to w dosadny i głęboki sposób. Jest gęsto, ale selektywnie. Najazd obłędnych, intensywnych i ostrych riffów skutecznie świdruje umysł. Zaś diabelsko masywna perkusja jest w stanie kruszyć wszystko co spotka na swojej drodze samym dmuchnięciem. Podobnie ma się sprawa z brzmiącym potwornie i szaleńczo growlem, który łatwo wnika do naszej podświadomości. Islandczycy zbudowali tym utworem potężny black metalowy soniczny monolit, który oplatają solidne motywy atmosferyczne i progresywne, doom’owa ponurość oraz atrakcyjne melodie. Poszczególne elementy tej konstrukcji układają się w logiczny i sensowny sposób idealnie ze sobą współgrając. Wszystko to sprawia, że kompozycji słucha się z prawdziwą „masochistyczną” przyjemnością.

Wydawnictwo „Aldrnari” to black metalowa uczta, która robi niesamowicie mocne wrażenie.

 

 

 

 

Árstíðir lífsins / Carpe Noctem :: Aldrnari

1. Árstíðir lífsins – Hvers viðar bani 23:14
2. Carpe Noctem – Hrækyndill 22:33

 

 

 

 

 

Árstíðir lífsins : facebook / bandcamp

Carpe Noctem : facebook / bandcamp


Árstíðir lífsins / Carpe Noctem :: Aldrnari (recenzja)
5.0Wynik ogólny
Ocena czytelników 1 Głosuj