W tym roku mija dziesięć lat od ukazania się pierwszej oficjalnej płyty Árstíðir, koncertowego albumu EP „Live at Fríkirkjan”. Od tego czasu zespół wydał jeszcze trzy longplay’e: „Árstíðir” (2009/2010), „Svefns og vöku skil” (2011: recenzja tutaj) oraz „Hvel” (2015; recenzja tutaj). Ponadto Islandczycy nagrali też album „Verloren Verleden” (recenzja tutaj) zAnneke van Giersbergen (ex-The Gathering, Agua De Annique).

Na przestrzeni ostatnich lat zmieniał się także kształt personalny Árstíðir. Najpierw, cztery lata temu, zespół opuściło dwóch muzyków. Natomiast obecnie Árstíðir tworzy trzech muzyków:

Daníel Auðunsson – gitara, wokal
Gunnar Már Jakobsson – gitara barytonowa, wokal
Ragnar Ólafsson – pianino, wokal

Najważniejsze jest jednak to, iż pomimo zmniejszającej się liczby muzyków, muzyka  Árstíðir wcale nie traci na jakości. Czego najlepszym dowodem jest wydany 22 czerwca 2018 roku najnowszy album zespołu zatytułowany „Nivalis”. Z pewnością wielu znających twórczość zespół zaskoczy fakt, że najnowsze dzieło Islandczyków ukazało się  pod szyldem wytwórni płytowej Season Of Mist(znanej przede wszystkim z metalowych zespołów, m.in. Destroyer 666 i Mayhem). Na marginesie dodam, że autorem okładki wspomnianej płyty jest Per Wiberg, a za projekt szaty graficznej odpowiada Hippograffix.

Muzyka Árstíðir od zawsze była dla mnie niematerialnym bytem wymykającym się nie tylko prawom grawitacji, ale także jednoznacznemu sklasyfikowaniu i przypisaniu do jakiegoś jednego konkretnego gatunku. A to dlatego, że mocno cenię i szanuję artystów, którzy pozostają otwarci na różnorakie wpływy i inspiracje, na eksperymenty i muzyczny eklektyzm, którzy nie zamykają się w wygodnych ramach i skłonni są do przekraczania bezpiecznych muzycznych granic. Wprawdzie takim działaniem narażają się oni krytykom muzycznym, którzy muszą się wtedy dwoić i troić, żeby sprawnie ująć w słowa dostarczane przez zespół brzmienia i dźwięki, ale co tam. Ja to lubię, tak mam. 

Na najnowszym krążku Islandczyków również odnajdziemy różnorodne nawiązania, począwszy do muzyki minimalistycznej i neoklasycyzmu, przez indie folk i chamber pop, aż po indie rock i rock progresywny oraz nastrojowy art rock. Mało tego, muzycy w niezwykle umiejętny umiejętny sposób wplatają do swojej, w dużej mierze akustycznej muzyki, także elementy elektroniczne. Ktoś dobrze zauważył, a raczej przypomniał, że Árstíðir, którego nazwę można tłumaczyć z islandzkiego jako ‘pory roku’ tworzy muzykę podobnie odmienną, a przy tym żywą i sugestywną oraz dostarczającą równie niezwykłych wrażeń jak zmieniające się pory roku. Swoją drogą tytuł albumu „Nivalis” w języku łacińskim oznacza ‘Like Snow’.

W ogólnym zarysie muzykę z „Nivalis” cechuje łagodne brzmienie, subtelna nastrojowość oraz ujmująca melodyjność. Árstíðir słynie przede wszystkim z niezwykle czarujących harmonii wokalnych i mocno plastycznych partii instrumentów smyczkowych. I tutaj te kwestie są na jak najwyższym poziomie. Wokale pozostają głównym elementem tego albumu i są po prostu imponujące. Także partie skrzypiec, altówki i wiolonczeli ładnie brzmią absolutnie niesamowicie i bardzo mocno określają muzykę Islandczyków.

Przez melancholijną atmosferę, która unosi się wielu fragmentach płyty „Nivalis” i posiada mocno kinowy wydźwięk, a także intrygującą, niebanalną melodykę oraz sposób w jaki napisano i zaaranżowano poszczególne kompozycje, całość najnowszej muzyki Árstíðir rysuje przed oczami naszej wyobraźni szerokie, panoramiczne pejzaże – oszałamiające swym pięknem, zmienną naturą, a nade wszystko wypełnione prawdziwymi emocjami, które swoją szczerością i autentyzmem rozgrzewają serce i duszę (nawet podczas srogiej zimy).  

Na „Nivalis” zespół rozwinął swoje brzmienie i wprowadził muzykę na jeszcze wyższy poziom (a myślałem, że już się nie da). Ta płyta to kolejny przykład mistrzostwa artystycznego Islandczyków, muzyka przygotowana i wykonana z wielką pasją, zarówno wokalnie, jak i instrumentalnie. Árstíðir dostarczył zapierające dech w piersiach dzieło, bardzo poruszające i emocjonujące. Można by rzec, że „Nivalis” stanowi fascynującą świątynię dźwięków, które długo i głęboko rezonują w słuchaczu. Coś wspaniałego!

Takie albumy nie pojawiają się często. Przygotujcie się na mocne i niezapominane wrażenia.

 

 

Árstíðir :: Nivalis

1. While This Way 03:10
2. Lover 02:53
3. Please Help Me 03:06
4. Entangled 02:51
5. Like Snow 03:33
6. Thar Sem Enginn Fer 04:00
7. Circus 03:10
8. Órói 03:32
9. Mute 04:37
10. Conviction 03:38
11. In the Wake of You 03:34
12. Wasting Time 03:21
13. Passion 04:38

 

Árstíðir : website / facebook / bandcamp

Árstíðir :: Nivalis (recenzja)
5.0Wynik ogólny
Ocena czytelników 1 Głosuj