Björk zaczęła swoją karierę muzyczną mając zaledwie 11 lat i nieustannie jest na tej scenie od 40 lat!

Przyjęło się mówić, że Björk to ikona muzyki islandzkiej. Jednakże jest też wielu takich, którzy twierdzą, iż islandzką artystkę nie należy ograniczać do tak wąskiej kategorii i jeśli już ma ona być ikoną czegoś to raczej ikoną muzyki ogólnoświatowej, bo jej twórczość nie zna geograficznych granic i jest rozpoznawalna w każdym zakątku świata.

Dwa lata temu na rynku ukazał się ostatni studyjny album Björk zatytułowany „Vulnicura” (recenzja tutaj).

Po tej niedługiej przerwie Islandka powraca do nas z zupełnie premierowym materiałem. Najnowszy, dziesiąty album Björk nosi tytuł „Utopia”. Jego premiera miała miejsce 24 listopada 2017 roku, a wydawcą została oczywiście wytwórnia One Little Indian.

Björk rozpoczęła pracę nad tym albumem niemal natychmiast po wydaniu „Vulnicura”, czyli jeszcze w 2015 roku. Pierwsze wiadomości na temat powstawania płyty pochodziły od samej artystki, która podczas rozdania nagród Brit Awards 2016 (24 luty 2016) występując we wcześniej przesłanej wiadomości audio-video tłumaczyła swoją nieobecność intensywną pracą nad nowym materiałem. Natomiast w marcu 2016 roku w magazynie AnOther Magazine pojawił się wywiad, w którym Björk ogłosiła, że ​​jest w trakcie tworzenia swojej kolejnej płyty i porównywała ją do „raju”. W zamyśle autorki nowy album miał stanowić przeciwieństwo wydawnictwa „Vulnicura”, określanego przez nią „piekłem” (mając na myśli sytuację rozpadu swojego związku oraz rozwodu, co poniekąd było tematem tej płyty).

Oficjalna i bardziej konkretna informacja na temat planów wydawniczych Björk została ogłoszona przez samą autorkę w mediach społecznościowych. Miało to miejsce dokładnie 2 sierpnia 2017 roku. Artystka opublikowała wówczas na swoim profilu  zdjęcie własnoręcznie napisanej notatki informującej, że album zostanie wydany „już niebawem”.

Björk, która znana jest z łamania artystycznych barier i niebywałej kreatywności, która lubi zaskakiwać swoich fanów, a dodatkowo otwarta jest na wszelkiego rodzaju eksperymenty z nowymi rozwiązaniami technologicznymi również i tym razem pod tym względem nie zawiodła. Jest ponownie oryginalna chociażby przez to, że zdecydowała się na sprzedaż swojego najnowszego wydawnictwa za pomocą kryptowaluty. Album „Utopia” można nabyć na stronie artystki płacąc audiocoinami (stworzonymi z myślą o branży muzycznej), ale także przy użyciu bitcoinów, litecoinów i dashcoinów. Oczywiście, zakup jest możliwy również przez PayPal oraz za pomocą karty kredytowe. Swoją drogą przy zakupie tego albumu otrzymujecie w prezencie 100 audiocoinów oraz specjalny e-portfel. Ponadto w trakcie prac nad albumem, artystka promowała go teledyskami z wykorzystaniem efektów 3D (które można oglądać przez specjalne okulary HTC VIVE). Dodać należy, że oprócz tego w tak zwanym międzyczasie Björk zaprojektowała wystawę wykorzystującą technologię VR zatytułowaną VR Album Exhibition, która była częścią 18-miesięcznego światowego tournée Björk Digital (i z którą zawitała także do Polski).

Przy okazji mówienia o najnowszym albumie „Utopia” nie sposób pominąć faktu, że promowały go dwa wspaniałe single „The Gate” i „Blissing Me”, do których powstały równie nietypowe i intrygujące teledyski. W pracach nad klipem do „The Gate” (zobacz) artystce pomagali m.in. Alessandro Michele, dyrektor kreatywny firmy Gucci, artysta hafciarz James Merry, który stworzył dla Björk fantazyjne nakrycie głowy, oraz artysta i filmowiec – Andrew Thomas Huang, który odpowiadał za efekty specjalne. Dodam, że utwór ten współprodukował wenezuelski DJ i producent Arca. Jeśli chodzi o klip do „Blissing me” (zobacz) to ten surrealistyczny obraz jest dziełem współpracy Björk z Timem Walkerem i Emmą Dalzell.

Informacje, które pojawiały się i wciąż pojawiają w mediach, bazujące na różnych wywiadach i wypowiedziach Björk jednoznacznie wskazują, iż album „Utopia” obejmuje inny obszar emocjonalny aniżeli miało to miejsce na jej ostatniej płycie. Krótko przypomnę, że „Vulnicura” koncentrowała się głównie na smutku, bólu i cierpieniu oraz zawodzie miłosnym, a rzecz generalnie powstała pod wpływem rozwodu z jej byłym mężem, artystą Matthew Barneyem i towarzyszących temu doświadczeń autorki. W świetle tego nowy album „Utopia” z jednej strony stoi w pewnej opozycji do ostatniej płyty, ale z drugiej wydaje się również tworzyć jej kontynuację. Album ten jest opowieścią o miłości i utopijnym szczęściu, bo tak artystka postrzega sytuację, kiedy dana osoba spędza czas z kimś, kto jej się naprawdę podoba i którą lubi z wielu różnych powodów. „Wtedy marzenia stają się rzeczywistością” – tłumaczy artystka w rozmowie przeprowadzonej dla magazynu Dazed. Björk nazywa to wydawnictwo mianem album-Tinder i tłumaczy, że chodzi w nim o ciągłe poszukiwanie, o to jedyne w swoim rodzaju uczucie towarzyszące randkowaniu, byciu zakochanym i byciu kochanym.

Album „Utopia” otwiera utwór „The Gate”, który wyraźnie daje nam do zrozumienia, że nowa przygoda zaczyna się dokładnie w tym miejscu, w którym skończyła się „Vulnicura”. Wraz z tą kompozycją zaglądamy delikatnie do dźwiękowego świata „Utopii”. Wejście do niego prowadzi przez opisaną na poprzedniej płycie ranę, która teraz staje się metafizyczną bramą, portalem rozciągniętym pomiędzy piersiami pary. Wspomniany wcześniej filmowiec Andrew Thomas Huang, tłumaczy, że w tym wszystkim jest coś transcendentnego i kosmicznego, że chodzi tutaj o ponowne odkrycie miłości, ale w sposób bardziej duchowy.

Album „Utopia” zbudowany jest z aż czternastu kompozycji i trwa niemal 72 minuty (!), co czyni go najdłuższym z dotychczasowych studyjnych albumów Björk. Eksploracja tej wyjątkowej utopii przebiega trzytorowo: teksty, muzyka i wokal.

Mamy tutaj do czynienia ze specyficzną dla Björk warstwą tekstową, jeśli chodzi o styl i język. Proces pisania tekstów na płytę pogłębiały osobiste refleksje artystki na temat różnych wydarzeń i sytuacji w jej życiu prywatnym. Wpływ na nie miały także bieżące zmiany dokonujące się aktualnie w sferze politycznej, społecznej i ekologicznej świata. Teksty były jednak ostatnim elementem w procesie powstawania tego albumu.

Na początku była muzyka. Warstwa instrumentalna albumu „Utopia”, jej brzmienie i dźwięki to poezja i magia. Islandzka artystka już nie raz szokowała i zaskakiwała swoimi intrygującymi, niekonwencjonalnymi rozwiązaniami muzycznymi. Przy okazji najnowszego wydawnictwa również mamy pewne nowinki techniczne i muzyczne.

Po pierwsze trzeba wiedzieć, że aż pięć z czternastu kompozycji, które wypełniają nowy album Björk powstało we współpracy ze znanym wenezuelskim producentem Arcą (dok. Alejandro Ghersi, pracował m.in. z Kanye’em Westem i FKA Twigs), a jedna z Sarah Hopkins. Artystka ponownie pracowała w programie Prootools. Natomiast wszystkie kompozycje (poza jedną, którą współprodukował Rabit) są współprodukowane również przez Arcę.

Po drugie, na potrzeby nagrań Björk powołała do życia dwunastoosobową islandzką, kobiecą orkiestrę fletową, dla której stworzyła specjalne aranżacje i której dyrygowała. Artystka podkreśla w wywiadach, ​​że powietrze było jej świadomym, stylistycznym wyborem dla tego albumu. Same melodie i konstrukcje utworów powstawały w jej głowie podczas spacerów na łonie islandzkiej natury. Natomiast dopiero później Björk starała się je przełożyć na język instrumentów. Z orkiestrą fletową artystka spędziła kilka miesięcy na próbach. Starała się wykorzystać wiele dźwiękowych odcieni fletów, dlatego wykorzystano tutaj zarówno flet altowy, basowy, jak i tenorowy. Oprócz tego techniki nagrywania tych instrumentów były różnorodne. Część nagrań odbyła się w kościołach w Reykjaviku, a pozostałe zostały zarejestrowane w domku nad jeziorem. Czasami też nagrywano naraz dwanaście fletów, innym razem sześć lub jeden. Poza tym niektóre partie potraktowano wieloma efektami, inne zaś pozostawiono zupełnie „nagie”, bez studyjnej obróbki. Björk zdecydowała się również wtedy na to, że akustyczne dźwięki fletów uzupełni syntezatorami, które będą brzmieć jakby miały w sobie dużo dźwięków powietrza. Jednocześnie niektóre partie fletów planowo miały zabrzmieć syntezatorowo. Na marginesie dodam, że Björk dorastając grała na flecie.

Po trzecie w spokojne akustyczne dźwięki fletów i perkusji, subtelne syntezatorowe pledy i pokręcone elektroniczne podkłady oraz syntetyczne bity Björk włączyła też własne, oryginalne nagrania terenowe, w tym odgłosy ptaków. Niektóre z nich zostały zarejestrowane w Islandii, tuż obok jednego z domków artystki, który znajduje się nad jeziorem. Tam nagrano śpiew parki nurów czarnoszyich (gatunek ptaka wodnego). Ponadto artystka wykorzystała też odgłosy ptaków nagrane przez Davida Toopa, które pochodzą z winylowego albumu „Hekura – Yanomamo Shamanism From Southern Venezuela” (z 1980 r.), który Björk uważa za jeden ze swoich ulubionych albumów. Są to odgłosy wenezuelskich ptaków, których śpiew kojarzy się mocno z dźwiękiem wydawanym przez R2D2 z filmu „Star Wars”. Słychać je na przykład na początku utworu „The Gate”. Swoją drogą jako ciekawostkę powiem, że Wenezuelczycy uważają te ptaki za duchy płodów. Wierzą, że jeśli rodzi się martwy noworodek albo umiera dziecko w bardzo młodym wieku, to jego dusza unosi się do dżungli i wydaje takie właśnie dźwięki.

Dodać też trzeba, że Björk napisała także aranżacje dla chóru Hamrahlíðarkórinn, dowodzonego przez Þorgerður Ingólfsdóttir, który pojawia się w kilku fragmentach albumu.

Wydawnictwo „Utopia” odsłania nam fascynację Björk naturą i technologią, oraz tym jak te dwa światy mogą wchodzić ze sobą w interakcje i razem współistnieć. To czuć w każdym dźwięku i każdej sekundzie jej muzyki. Muzyczna przestrzeń najnowszego albumu Islandki jest płynna i w ciągłym niejednostajnym ruchu, jakby ewoluowała. Struktury i tempa utworów zmieniają się swobodnie i naturalnie. Nic je nie ogranicza, sprawiają wrażenie jakby nie podlegały żadnym prawom fizyki. To ciągle zmieniająca się, przybierająca różne kształty i formy kombinacja cząsteczek światła, powietrza i dźwięków, które otaczają słuchacza. Muzyka Björk wnika w odbiorcę i przenika go. To coś niematerialnego, pochodzącego z innego świata.

Björk przyznaje, że podczas prac nad płytą wyobrażała sobie ten album jako unoszące się w powietrzu miasto, zbudowane w chmurach, gdzie nie ma grawitacji. Przedstawia świat tej muzyki jako wyspę stworzoną w wyniku ekologicznej katastrofy, na której rośliny mają usta lub unoszą się w powietrzu jak kolibry albo wyrastają ludziom z rąk. Artystka przygotowując album dużo czytała o utopii i utopijnych światach. Były to lektury zarówno akademickie, naukowe, jak i przeróżne opowiadania i powieści, począwszy od starych baśni, aż po współczesne science fiction. Artystka zafascynowana jest na przykład twórczością zmarłej kilka lat temu amerykańskiej pisarki, laureatki nagrody Hugo i Nebula, Octavii Estelle Butler. Zainspirowana została również napisaną w V wieku opowieścią chińskiego pisarza Tao YuanmingaThe Peach Blossom Spring”, w której autor przedstawia przypadkowe odkrycie eterycznej utopijnej społeczności, żyjącej w idealnej egzystencji i harmonii z naturą, od stuleci pozostającej w nieświadomości świata zewnętrznego. 

Muzyka z albumu „Utopia” sprawia wrażenie jakby pochodziła z jakiejś odrealnionej, rajskiej planety. Muzyka ta przez wielu może być odbierana jako dziwna, ale czy już wcześniej w taki sam sposób nie określano Björk i jej twórczości.

Na pewno dużo na tej płycie lekkości, wolności, nieskrępowania i autentyczności. Dominuje też atmosfera rozmarzenia i oniryczności, a może bardziej baśniowości i magicznego realizmu. Czuć w tej muzyce odrealnienie, a czasem nawet poczucie alienacji i smutku. Muzyka Islandki sprawia wrażenie prostej, naturalnej i nierzadko organicznej, a równocześnie gęstej, wielowarstwowej i dezorientującej pod względem pomysłów i eksperymentalnych rozwiązań. Wszystko przez to, że „Utopia”  ma budowę szkatułkową. Dlatego przy kolejnych odsłuchach tej płyty można ją na nowo odkrywać. Odbiorca ma możliwość usłyszenia zawsze czegoś nowego, zupełnie jakby przyglądać się zmieniającym się w kalejdoskopie figurom. Cieszy mnie to, iż Björk dała mi album, który jest do wielokrotnego słuchania i przeżywania, bo to rzecz bezcenna.

Ponadto to co mnie również specjalnie urzekło w nowej muzyce Björk to z jednej strony fantastyczna intymna kameralność i duchowy mistycyzm towarzyszący albumowi „Utopia”, a z drugiej strony dzikość i naturalna tendencja artystki do dalszego poszukiwania i eksperymentowania. A głos i śpiew Björk? No cudowność! Polecam. I pamiętajcie, nie dajcie się oszukać malkontentom.

 

Björk :: Utopia

1. „Arisen My Senses” 4:59
2. „Blissing Me” 5:05
3. „The Gate” 6:33
4. „Utopia” 4:42
5. „Body Memory” 9:46
6. „Features Creatures” 4:49
7. „Courtship” 4:44
8. „Loss” 6:51
9. „Sue Me” 4:57
10. „Tabula Rasa” 4:42
11. „Claimstaker” 3:18
12. „Paradisa” 1:44
13. „Saint” 4:41
14. „Future Forever” 4:47

 

Björk : website / facebook / twitter/ soundcloud

Björk :: Utopia (recenzja)
5.0Wynik ogólny
Ocena czytelników 3 Głosów