Postaw mi kawę na buycoffee.to

Jeśli podoba Ci się to co robimy i chciałbyś nam dać o tym znać, możesz po prostu postawić nam kawę. Będzie nam miło. Poczujemy się lepiej i zmotywuje nas to do dalszego pisania.

Farerczycy wiedzą dobrze jak wprawić w ruch emocje i refleksje.

Fróði Bjarnason to singer-songwriter pochodzący z Wysp Owczych. Dorastał w małej wiosce Eiði. Większość życia spędził na pisaniu tekstów i komponowaniu muzyki dla publiczności składającej się z niego i jego najbliższych powierników. Tak było do czasu, aż został odkryty przez cenionego perkusistę Tórðura Dama Jacobsena. Muzyczne poszukiwania autora piosenek – nagle – stały się wspólnym powołaniem obu muzyków. To przypadkowe spotkanie zaowocowało wydaniem singla „Something New” (2017), który zadebiutował zaledwie kilka miesięcy po pierwszym spotkaniu między nimi w 2016 roku. Singiel zdobył wysokie noty w audycji radiowej o nazwie Kvørnin, w której gospodarze porównali singer-songwritera do tak uznanych i cenionych artystów, jak Paul Simon i John Mayer. 

Dwa lata po opisanym spotkaniu Tórður przedstawił Fróðiego trzem innym uznanym muzykom: Robertowi Bjarnasonowi, Árni Jóhannessonowi i Rasmusowi Vigantowi Samuelsenowi, co doprowadziło do powstania projektu o nazwie Fróði Bjarnason. Grupa zdecydowała się wziąć udział w konkursie muzycznym Stella Polaris/Sement, który ostatecznie wygrała. To przyniosło im pewną sławę na małych Wyspach Owczych, a kolejne miesiące stały się huraganem koncertów, a także wydaniem dwóch dodatkowych singli – „Where My Home Is” (lipiec 2018 r.) i „Scandinavia” (październik 2018 r.).

Zachowując swoje charakterystyczne brzmienie – mieszankę pop-rocka i wpływów singer-songwriterskich – grupa zdecydowała się wejść do studia latem 2020 roku, aby nagrać swój debiutancki album. Pierwszy longplay zespołu Fróði Bjarnason ukazał się 25 czerwca 2021 roku nakładem wytwórni Tutl Records. Płyta nosi tytuł „Stationary Things”. Jej rejestracją, miskami i produkcją zajmował się Finnur Hansen. Natomiast mastering materiału wykonał Óli Poulsen. 

W nagraniach albumu udział wzięli:

Fróði Bjarnason – wokal, gitara
Tórður Dam Jacobsen – perkusja
Árni Jóhannesson – bas
Robert Bjarnason – gitara elektryczna
Rasmus Vigant Samuelsen – fortepian, hammond, syntezatory, wurlitzer
Finnur Hansen – chórki, syntezatory
Jón Festirstein – skrzypce
Tóri Restorff Jacobsen – wiolonczela

Album „Stationary Things” jest zwieńczeniem muzycznej podróży, którą Fróði Bjarnason rozpoczął w 2016 roku. Ukazuje również pełnię możliwości, jaką zespół osiągnął od tego czasu. Utwory zawarte na albumie poruszają jedne z najbardziej uniwersalnych tematów, takich jak miłość i strata, a także zajmują się niektórymi bardziej złożonymi emocjami i doświadczeniami, które są częścią ludzkiego doświadczenia, w tym kwestiami egzystencjalnymi oraz tendencjami autodestrukcyjnymi – autor zastanawia się, w jaki sposób dolegliwości psychiczne mogą wpłynąć na sam rdzeń osoby i relacje z innymi. W ramach albumu artysta zaprasza słuchacza w niechronologiczną podróż przez doświadczenia, które mogą spotkać każdego człowieka, niezależnie od okoliczności i sytuacji.

Album zaczyna się delikatnym i łagodnym „Infinitely Forever”, piosenką rozmyślającą o małych i pozornie nieistotnych aspektach romantycznego związku. Aby podkreślić niechronologiczną strukturę albumu „Diary” druga piosenka na albumie, traktuje o niepokoju i myślach związanych z każdym sukcesem, jaki może spotkać osobę, która uważa się za niegodną jej dostąpienia. Ostatnią piosenką na płycie, tytułową „Stationary Things” artysta pochyla się nad przeżyciami i historiami, które wcześniej zostały opowiedziane, podsumowując wszystko wersem: „Nie wiem, co wniesie ruch do wszystkich stacjonarnych rzeczy”.

Napisany i zaaranżowany przez Fróði Bjarnasona i jego zespół album „Stationary Things” oferuje szerokie doświadczenie muzyczne, na które składają się wpływy akustyczną singer-songwriterką, indie pop rockiem i folkiem. Fuzja akustycznych dźwięków gitary, fortepianu, subtelnej perkusji oraz akompaniamentu instrumentów smyczkowych w połączeniu z gitarą elektryczną i brzmieniami syntezatorów tworzy bardzo intymne i emocjonalne pejzaże.  Tworzone one są z ogromnym wyczuciem i uczuciem. To z jednej strony bardzo przyjemne, ale równocześnie bardzo wymagające i angażujące przeżycie. 

Fróði Bjarnason i album „Stationary Things” to kolejny niezbędnik w płytotece każdego fana muzyki z Wysp Owczych. Piękne brzmienia, harmonie i zachwycający klimat w połączeniu z prostotą i szczerością słów sprawiają, że wszystkie utwory na tej płycie są fenomenalne. Żadnemu z nich na pewno nie można odmówić bardzo wysokiego poziomu i oddziaływania na emocje słuchacza. Nie sposób nie uwierzyć w to co śpiewa Fróði. „Stationary Things” ma w sobie pewną magię, aż chciałoby się, by trwał jak dłużej. Ta muzyka porusza serce i duszę. Świetny debiut. 

 

 

Fróði Bjarnason :: Stationary Things

1. Infinitely Forever 4:49
2. Diary 3:59
3. Burlap Bed 3:57
4. The Entertainer 3:05
5. Don’t Put Me Out 5:11
6. Winter 4:05
7. The Storm and the Sea 4:10
8. Stationary Things 4:00

 

 

 

Fróði Bjarnason : facebook / spotify / music.apple

Fróði Bjarnason :: Stationary Things (recenzja)
5.0Wynik ogólny
Ocena czytelników 1 Głosuj