Farerscy folk rockowcy z Hamradun po czteroletniej przerwie wydawniczej w końcu ponownie znaleźli się na ścieżce bohaterów.

Tych, którzy nie znają twórczości Hamradun uprzedzam, że nie jest to muzyka oparta na znanych patentach i banalnych rozwiązaniach, czy przaśnych przebojowych melodiach i folkowej energii. W dzisiejszym zalewie zespołów folk rockowych trudno jest znaleźć jakiejś naprawdę interesujące i unikatowe pozycje. Dlatego każdemu polecam farerski Hamradun, bo to projekt oryginalny i ambitny, poza tym mocno zakorzeniony w kulturze nordyckiej ze szczególnym uwzględnieniem Wysp Owczych. Wyraz miłości muzyków do północnej krainy słychać zarówno w tekstach, melodiach, brzmieniu, jak i atmosferze ich nagrań. Dużą rolę odgrywa w tym też język – nie na co dzień mamy przecież do czynienia z farerskim. Hamradun debiutował w 2015 roku albumem zatytułowanym po prostu „Hamradun” (2015; recenzja TUTAJ). I choć minęło już parę lat, to do dziś mam go w pamięci, bo to naprawdę udany krążek, który wciąż ma sporo do zaoferowania.

30 listopada 2019 roku Hamradun wydał swój nowy album „Hetjuslóð”, za pośrednictwem Tutl Records. Wspaniałą okładkę płyty zaprojektował i przygotował Jón Einarsson.

Na płycie „Hetjuslóð” (ang. The Path of Heroes) znalazło się dziewięć utworów osadzonych w nordyckim folklorze. Ponownie zanurzany się w legendy Wysp Owczych, ale nie tylko, bo znajdują się tutaj również interpretacje dwóch niemal zapomnianych duńskich ballad – „Kirsten Piils Kilde” i „Grimmer Går på Gulvet”. Są one wykonane w tzw. języku Gøtu-Danish, będącym dialektem języka duńskiego na Wyspach Owczych. Prace nad „Hetjuslóð” trwały prawie cztery lata. W jego powstanie, w pisanie kompozycji i przygotowanie aranżacji, byli zaangażowani wszyscy członkowie zespołu. Każdy z muzyków odegrał na tej płycie ważną rolę, i to na każdym etapie tych wieloletnich prac. Panowie tym razem pracowali wspólnie przy poszczególnych utworach. Przyniosło to ciekawy skutek, bo można zauważyć jak różne wpływy muzyczne ze środowisk, z  których wywodzą się muzycy tworzą intrygującą, a przy okazji harmonijną mieszankę różnych stylów. Nad całością unosi się wyraźny folkowy duch, sporo w muzyce Hamradun wzniosłych ludowych odniesień, ale doświadczyć można tutaj również dużo przyjemnych partii bluesowych, fragmentów progresywnych (spory udział organ Hammonda), motywów post metalowych oraz viking metalowych. Te ostatnie znajdują swoje odzwierciedlenie szczególnie w chóralnych męskich zaśpiewach, które kojarzyć mogą się również z klasycznymi farerskimi balladami kvæði (w których zwrotki wykonywane były przez solistę, zaś refreny śpiewane przez grupę osób). Zespół pokazuje, że potrafi przełamywać pewne konwencje i stworzyć muzykę naprawdę różnorodną.

Mówiąc krótko najnowszy album Farerczyków brzmi bardzo dojrzale i po prostu wspaniale. Słyszalny jest progres względem debiutanckiej płyty Hamradun. Kompozycje w porównaniu do tych z debiutu są bogatsze, bardziej przemyślane i dopracowane, więcej w nich ciekawych brzmień i dźwiękowych smaczków, a cały album brzmi spójnie i otwiera wyobraźnię. „Hetjuslóð” jest świetny pod każdym względem. Kto nie wierzy, niech da się oczarować zawartym na nim emocjom. Warto wspomnieć o tym, że ten krążek muzycy nagrali na żywo w studiu Bloch.

Hamradun cudownie rozwinął swoje brzmienie, stąd nie trudno nim się zauroczyć. Ich najnowszy album nie jest w stanie mnie znudzić; jest w nim jakaś magia, prawda i piękno, które pochłaniają mnie do reszty. Dawno nie słyszałem tak klimatycznego i hipnotyzującego około folkowego dzieła. Szczerze polecam.

 

 

Hamradun :: Hetjuslóð

1. Kirsten Piils Kilde (Kirsten Piil’s Wellspring)
2. Hevndin (The Revenge)
3. Jallgríms Kvæði (Jallgrím’s Ballad)
4. Sigmunds Deyði (Sigmund’s Death)
5. Feigdarferð (Ill-fated Journey)
6. Grimmer Går på Gulvet (Grimmer Walks on the Floor)
7. Naglfar (The Ship of Nails)
8. Síðsta Løtan (The Last Moment)
9. Heiðin (Heathen)

 

 

Hamradun : facebook / spotify



Hamradun :: Hetjuslóð (recenzja)
5.0Wynik ogólny
Ocena czytelników 3 Głosów