Hera (Hera Hjartardóttir) to islandzka singer-songwriterka. Naukę gry na gitarze rozpoczęła kiedy miał 8 lat. W wieku 13 lat wraz z rodziną przeprowadziła się do Nowej Zelandii i zamieszkała w Christchurch. W tym czasie zaczęła pisać własne piosenki. Swój debiutancki album „Homemade” wydany w 1999 roku, artystka nagrała samodzielnie w domu, mając zaledwie 16 lat. Dwa lata później pojawił się jej drugi album „Not So Sweet”.  Szczęśliwym trafem jeden z utworów z tej płyty, „ Itchy Palms”, pojawił się w islandzkim filmie „Hafið” (ang. The Sea) i zwrócił uwagę szerszego grona odbiorców. W efekcie w 2002 roku Hera została nominowana do nagród Icelandic Music Awards i wygrała w kategorii najlepsza wokalistka. W tym samym roku ukazał się jej trzeci album „Not Your Type!”, który spotkał się z jeszcze większym zainteresowaniem ze strony mediów. Wtedy już artystka intensywnie koncertowała w całej Europie, supportując takie sławy jak Nick Cave, Joe Cocker, Amanda Palmer, czy Dresden Dolls. Czwarty studyjny album Islandki zatytułowany „Hafið þennan dag”, w całości nagrany w jej ojczystym języku, miał premierę w 2003 roku. Dwa lata później pojawiła się jej kolejna płyta „Don’t Play This”. Część materiału z tego krążka Hera zaprezentowała w 2005 roku podczas występu na festiwalu muzycznym Glastonbury w Wielkiej Brytanii. W 2007 roku Islandka udała się do Stanów Zjednoczonych, gdzie zagrała swoje pierwsze koncerty. Wystąpiła wówczas m.in. na SXSW w Austin w Teksasie. W połowie 2008 roku Hera wydała swój pierwszy album koncertowy pod tytułem „Live at AL’s”, nagrany w klubie muzycznym Christchurch Al’s Bar. W swojej dyskografii pojawił się jeszcze jeden album koncertowy tj. „Live at York St. (With Jed Parsons)” z 2013 roku. Natomiast ostatni studyjny album Hery zatytułowany „Rattle My Bones”, został wydany 15 czerwca 2011 roku. Po jego premierze Islandka znowu „zwiedziła” niemal cały świat grając na żywo. Pojawiła się między innymi w Europie, Indonezji, Australii i Filipinach, a nawet na Grenlandii, gdzie zagrała na plaży w Tasiilaq.

Po 24 latach mieszkania w Nowej Zelandii Hera w końcu postanowiła powrócić i zamieszkać w Islandii. Tutaj artystka kończyła prace nad swoim najnowszym wydawnictwem, który powstawał od przeszło 3 lat. Premiera albumu zatytułowanego po prostu „Hera” miała miejsce 10 lipca 2020 roku. Materiał na krążek nagrywany był w Islandii, Nowej Zelandii i Stanach Zjednoczonych. W nagraniach wzięło udział wielu wspaniałych muzyków z z różnych stron świata. Dodam, że album został wyprodukowany przez utalentowanego islandzkiego muzyka i producenta Barði Jóhannsona (Bang Gang, Lady & Bird), a jego końcowy mastering wykonano w Wielkiej Brytanii.

Hera uznaje swój najnowszy album za najbardziej osobisty, i ma do tego prawo, gdyż jest autorką całości muzyki i tekstów. Islandka dodaje, że ta kolekcja piosenek została przez nią i towarzyszący jej zespół misternie przygotowana. Nie sposób się z tym nie zgodzić. „Hera” to bez wątpienia pozycja nagrana z ogromnym wyczuciem, starannością, elegancją i głębią. Indie folk popowe utwory Hery urzekają swoją naturalnością, a zarazem niezwykłymi aranżacjami i świetną produkcją. Pojawiają się w nich różnorodne ciekawe motywy, m.in. wpływy alternative country, nastrojowe bądź rozmarzone partie syntezatorów czy liryczny akompaniament instrumentów smyczkowych. Poszerzone instrumentarium, użyte umiejętnie i nienachalnie, zapewnia wielowymiarowość tej muzyki. Największe jednak znaczenie ma tutaj jednak wokal Islandki, który na całej płycie jest instrumentem zdecydowanie pierwszoplanowym. Atutem jest przede wszystkim przyjemna barwa głosu Hery i naturalność z jaką śpiewa. W wyniku tego okazuje się, że każda z piosenek pochodzących z płyty „Hera” słuchana z osobna posiada swój indywidualny urok.

Ciekawe jest przyglądanie się karierze artystycznej jaką przeszła Hera. Jak zmieniła się z nastoletniej dziewczyny w kobietę – świadomą siebie artystkę. Artystkę pewną siebie, wierną sobie, swoim przekonaniom, myślom i uczuciom. Nie jest już nowicjuszką. Nigdy jednak nie zeszła poniżej poziomu wyznaczonego na samego początku swojej muzycznej drogi. Ci, którzy zakochani są w jej wcześniejszych piosenkach, nie będą rozczarowani. Album „Hera”  wygrywa praktycznie na każdym froncie: kompozycji, aranżacji oraz produkcji. To bardzo dobra płyta, na której islandzkiej singer-songwriterce ponownie udało się ubrać swoje w pełni ukształtowane emocje i myśli w piękne dźwięki i wzruszające melodie.

 

 

Hera :: Hera

1. Awake for hours 03:19
2. Process 04:09
3. Coldest evenings 02:55
4. How does a lie taste? 03:51
5. Let It Be Easy 03:05
6. Cool It 03:00
7. Simple 02:39
8. How Dare You Leave 03:15
9. Let’s Have A Party 02:44
10. Pale Blue Light 03:15
11. Yours 03:26

 

 

Hera : website / facebook / bandcamp / spotify

Hera :: Hera (recenzja)
5.0Wynik ogólny
Ocena czytelników 0 Głosów