Hildur Guðnadóttir to islandzka kompozytorka, wiolonczelistka i wokalistka.

Na wiolonczeli zaczęła grać już jako dziecko. W późniejszych latach podjęła naukę w Akademii Muzycznej w Reykjavíku, a następnie przeniosła się na studia muzyczne o kierunku kompozycja i nowe media w Iceland Academy of the Arts, które kontynuowała na  Universitat der Kunste w Berlinie.

Hildur Guðnadóttir komponowała muzykę do teatru, spektakli tanecznych i filmów, a także aranżowała muzykę chóralną. Tworzyła prace m.in. dla Islandzkiej Orkiestry Symfonicznej, Islandzkiego Teatru Narodowego, Tate Modern, Brytyjskiego Instytutu Filmowego, Królewskiej Opery Szwedzkiej w Sztokholmie i Teatru Narodowego w Göteborgu.

W 2006 roku Hildur wydała swój debiutancki album solowy pod nazwą Lost In Hildurness, płyta pod tytułem „Mount A” została nagrana w Nowym Jorku oraz na północy Islandii w miejscowości Hólar. W 2009 roku ukazał się jej drugi solowy album artystki zatytułowany „Without Sinking” wydany przez brytyjską wytwórnię Touch. W 2010 roku doszło do wznowienia albumu „Mount A” już pod nazwiskiem Islandki. W następnych latach ukazały się jeszcze dwa solowe wydawnictwa kompozytorki: „Leyfðu Ljósinu” (2012) i „Saman” (2014). Wszystkie prace Hildur Guðnadóttir były docenione przez krytyków muzycznych i spotkały się ze znakomitym odbiorem.

Artystka występował na żywo i nagrywała muzykę ze Skúli Sverrissonem, Jóhannem Jóhannssonem, múm, Stórsveit Nix Noltes, Sunn O)), Pan Sonic, Hauschka, Wildbirds & Peacedrums, Ryuichi Sakamoto, David Sylvian, The Knife, Animal Collective, Fever Ray i Throbbing Gristle.

Była nominowana do nagrody Nordic Music Council jako kompozytor roku 2014. Ponadto jej nagrania były wielokrotnie nominowane do Icelandic Music Awards.

Jeśli chodzi o ścieżki dźwiękowe do filmów kinowych i telewizyjnych nagrane autonomicznie bądź w których Hildur pojawia się jako wiolonczelistka albo powstałe we współpracy z innymi kompozytorami (w tym z Jóhannem Jóhannssonem) warto wymienić chociażby takie tytuły jak: „Prisoners” (2013; pl. W Labiryncie), „Sicario” i „Zjawa” (2015), „Arrival” (2016: pl. Nowy Początek), „Strong Island” (2017), „Sicario 2: Day of the Soldado” (2018), „Maria Magdalena” (2018) czy „Trapped” (2015-2018; pl. W Pułapce).

To tyle tytułem wstępu i przedstawienia w skrócie niezwykłej postaci Hildur Guðnadóttir, bo teraz chciałbym przejść do zaprezentowania jej najnowszej pracy. Mam tu na myśli ścieżkę dźwiękową do wyjątkowego i głośnego miniserialu HBO pt. „Czarnobyl”. Na marginesie dodam, że autorem scenariusza tego serialu jest Craig Mazin, a jego reżyserem Johan Renck (Breaking Bad). Zaś w rolach głównych występują Jared Harris, Stellan Skarsgård oraz Emily Watson. Dla tych, którzy zupełnie nie kojarzą serialu (są tacy?) wyjaśnię, że film ten przedstawia historię awarii i wybuchu elektrowni jądrowej w Czarnobylu, która miała miejsce 28 kwietnia 1986 roku na Ukrainie, na terenie ówczesnego ZSRR.

Muzyka, którą usłyszeć można było dotychczas w serialu „Czarnobyl” w całości została skomponowana i wykonana przez Hildur Guðnadóttir. Natomiast nagraniami i miksowaniem kompozycji artystka zajmowała się wraz z Chrisem Watsonem. W „obróbce” materiału swój udział mieli również Timeri Duplat i Gunnar Tynes. Nad całością produkcji czuwała Hildur Guðnadóttir i Sam Slater.

Soundtrack „Czarnobyl” miał swoją premierę w sieci 31 maja 2019 roku. Natomiast we wrześniu br. wydawnictwo to ukaże się także na nośnikach fizycznych: CD i LP, za pośrednictwem wytwórni Deutsche Grammophon

Hildur Guðnadóttir stworzyła nietypową ścieżkę dźwiękową, co poprzedzone było równie nietypowym podejściem do danej materii. Islandka wpadła na intrygujący pomysł. Otóż przed rozpoczęciem prac nad omawianą ścieżką dźwiękową artystka wraz z Chrisem Watsonem (znany i ceniony brytyjski ekspert od field recordings, czyli rejestracji dźwięków terenowych/otoczenia, który wcześniej współpracował m.in. przy filmach i serialach z udziałem Davida Attenborougha) udała się na Litwę do nieczynnej elektrowni jądrowej Ignalina, która nierzadko określana jest siostrą Czarnobyla z uwagi na jej podobny wygląd i konstrukcję. Ta niecodzienna wyprawa (w specjalistycznym skafandrze typu Haz-Mat) miała na celu przede wszystkim doświadczenie tego miejsca (efekt wrażenia) i poznanie dźwiękowego świata elektrowni (oddziaływania na zmysły). Wsłuchanie się w pozorne milczenie tego miejsca, w ciszę, w której tak naprawdę pojawia się szerokie spektrum różnych dźwięków, z której wydobywa się wiele odgłosów. No i oczywiście ich rejestracja, która później byłą podstawą do dalszych prac nad danym wydawnictwem.

Tak, trzeba wiedzieć, że ścieżka dźwiękowa do serialu „Czarnobyl” została stworzona niemal w całości z sampli i próbek pochodzących z elektrowni jądrowej, odpowiednio zniekształconych, zapętlonych, zmanipulowanych, zmodulowanych i zedytowanych w postprodukcji. Jedynie w pewnych znikomych momentach uzupełnionych partiami wiolonczeli i fortepianu oraz wokalizami, jak w utworze „Líður” (która pierwotnie, w innej wersji, ukazała się na jej solowym albumie „Saman” z 2014 roku), czy pieśni „Vichnaya Pamyat”(„Wieczna Pamięć”, która często jest wykonywana podczas prawosławnych obrzędów pogrzebowych), w której zaśpiewał Lwowski Męski Chór Municypalny (Homin Lviv Municipal Choir).

W ten sposób powstała muzyka o niezwykle sugestywnym klimacie z gatunku postindustrial ambient/drone, która perfekcyjnie dopełnia obraz. Wręcz trudno wyobrazić sobie ten film bez takiego dźwiękowego podkładu. Dowodzi to niezwykłej otwartości, wyobraźni i talentu Hildur. Domyślam się, że znajdzie się grupa osób, które będą udowadniać, że „to nie jest muzyka tylko efekty dźwiękowe” (no bo nie ma efektownych orkiestracji i charakterystycznych partytur filmowych) lub że „to jedynie jakiś modulowany hałas” (bo dużo buczenia, trzasków, szumów, pulsowania, jęczenia, skrzypienia, itp.). Nie, nie, nie! Bzdura. Ja wiem, że to materiał osobliwy i być może niełatwy w odbiorze, no ale ludzie!

W mojej ocenie Hildur Guðnadóttir udała się rzecz niezwykła. Artystka zbudowała ścieżkę dźwiękową, która „ożywia” posępny przemysłowy i mechaniczny świat elektrowni, niesie w sobie złowieszczą atmosferę korytarzy, turbin i pracy licznika Geigera. Hildur kapitalnie opisała dźwiękami ciszę i inne niewidzialne rzeczy, jak promieniowanie radioaktywne, potworny opad nuklearny, a nawet ludzki strach i tragedię. Absolutne mistrzostwo!

 

Hildur Guðnadóttir :: Chernobyl (OST)

1. The Door 2:43
2. Bridge Of Death 4:44
3. Turbine Hall 2:37
4. Vichnaya Pamyat (Homin Lviv Municipal Choir) 4:07
5. Pump Room 3:44
6. Clean Up 1:41
7. Dealing With Destruction 1:55
8. Waiting For The Engineer 1:32
9. Gallery 2:24
10. 12 Hours Before 2:32
11. Corridors 3:13
12. Líður (Chernobyl Version) 2:48
13. Evacuation 4:44

 

Hildur Guðnadóttir : website / facebook / bandcamp / spotify

Hildur Guðnadóttir :: Chernobyl (OST) (recenzja)
5.0Wynik ogólny
Ocena czytelników 0 Głosów