Kavorka to islandzki zespół rockowy założony w 2016 roku w Reykjaviku.

Członkowie zespołu Kavorka to:

Sæþór Þórðarson – gitara, wokal
Haukur Már Guðmundsson – wokal
Arnar M. Ellertsson – bas
Haukur Þór Finnbogason – perkusja

Muzycy ci nie są nowicjuszami na islandzkiej scenie muzycznej. Wcześniej występowali już w innych zespołach, zyskując nawet pewne uznanie. Można ich kojarzyć np. z Moldun i Embrace the Plague.

W 2017 roku muzycy z Kavorka opublikowali w sieci mini album „Kavorka”, na którym znalazło się cztery utwory w wersji demo. Od tego czasu panowie pracowali również nad materiałem na swój oficjalny debiutancki longplay. Ostatni rok ubiegł zespołowi już na konkretnych nagraniach albumu i jego produkcji. W tym zakresie współpracowali z producentem Leifurem Örn Kaldalem aka Leibbi Rokk. W wyniku tych prac, 15 października 2019 roku, światło dzienne ujrzał w końcu debiutancki album Kavorka zatytułowany „Internal Rituals”, na którym znalazło się osiem premierowych kompozycji.

Ciężkie, brudne i gitarowe rockowe brzmienie „Internal Rituals” określić można jako fuzję wielu gatunków, a przede wszystkim stoner, sludge, grunge i blues. Tego typu mieszanka może wydawać się niebezpieczna, ale muszę przyznać, że w tym przypadku zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Poszczególne motywy i elementy podane są w odpowiednio poukładany sposób, który powoduje, że utwory są wkręcające, emocjonalne i dają się lubić. Jest tu sporo porządnego gitarowego grania, który powinien przypaść do gustu szerokiej rzeszy miłośników tego gatunku. Z tym, że trzeba wiedzieć, że nie jest to granie w żadnym wypadku wesołe i radosne, nie jest to również ostra jazda bez trzymanki. Muzyka Kavorka obraca się generalnie w średnich tempach. Kompozycje Islandczyków opierają się w dużej mierze na walcowatych riffach i motorycznej pracy perkusji. Obracają się w estetyce przykurzonego i bagnistego, acz soczystego rocka. Dlatego trzeba się trochę postarać, aby dokopać się do głębszych pokładów tej muzyki. Dopiero wtedy dostrzeżemy wszystkie te gitarowe majstersztyki i poczujemy prawdziwy smak tych kawałków, które bądź co bądź bujają aż miło i potrafią też przykopać świetnymi momentami. Nie brakuje tu ani mroku, ani dobrej i wkręcającej gry na instrumentach.

Atmosfera „Internal Rituals” jest odpowiednio przytłumiona, zawiesista, surowa, ponura i posępna. Niekiedy też psychodeliczna i natchniona retro rockową duszą ujawniającą progresywne podejście do materii. Bywa też, że z płyty Kavorka sączy się iście apokaliptyczny klimat. Jest on gorący i wilgotny, sprawia, że nasze ciało lepi się albo od otaczającego nas brudu i błota, albo od tumanów kurzu wznieconych toną spadających kamieni. W taką estetykę idealnie wpasowuje się zachrypnięty i rozkrzyczany wokal Haukura, dla którego ciekawą przeciwwagę stanowi czystszy i bardziej liryczny śpiew gitarzysty. Panowie nie rzadko śpiewają na dwa głosy, co według mnie sprawdza się wyśmienicie. To w końcu stoner/sludge, więc ma być ciężko i kontrastowo. I tej zasady muzycy z Kavorka się trzymają. Dlatego nagrali album wymagający, nie epatującą banalną melodyjnością.

Kavorka to kolejny islandzki zespół, który dosadnie pokazuje, że dobre gitarowe granie nie rdzewieje. Kawał świetnego rocka!

 

 

Kavorka :: Internal Rituals

1. Juggernaut 4:20
2. The Cadavers 4:27
3. Black Halo 4:18
4. Wino 6:56
5. Great Peril 3:51
6. Hindsight 2020 5:40
7. Crossbearer 5:22
8. Iron Tomb 4:51

 

 

 

Kavorka : facebook / bandcamp

Kavorka :: Internal Rituals (recenzja)
4.6Wynik ogólny
Ocena czytelników 0 Głosów