Zespół Krownest (czy nazwa nawiązuje do Star Wars?) powstał około rok temu w Reykjaviku. Założyło go czterech młodych muzyków, którzy kreatywnie wykorzystali czas pandemii i ogłoszony lockdown pisząc własne kompozycje oraz przygotowując się do nagrania i wydania debiutanckiego albumu.

Skład Krownest:

Ari Elías Arnalds – wokal, gitara
Óttarr Proppé – gitara
Matthías Stefánsson – bas
Árni Jökull Guðbjartsson – perkusja

23 stycznia 2021 roku Krownest wydał swój debiutancki album EP opatrzony jedynie nazwą zespołu. Album ukazał się na winylu i jest dostępny w limitowanej liczbie 50 kopii w sklepie muzycznym Reykjavík Record Shop w Islandii. Poza tym można go wysłuchać również w wersji cyfrowej na Spotify.

Przygotowana przez islandzki kwartet EPka (zawierająca cztery utwory) wydaje się być manifestem odmienności ich muzyki na islandzkiej scenie muzycznej. Czuć w graniu Krownest młodzieńczą świeżość, dzikość i bezkompromisowość. Brak w tej muzyce jakiegokolwiek wyrachowania i stylistycznej konserwatywności. Zamiast tego mamy pełną swobodę, naturalność, różnorodność stylistyczną i ciągłe łamanie konwenansów. Twórczość grupy opiera się generalnie na inspiracjach hardcore’m i sceną metalową. Z tym, że w muzyce Islandczyków odnaleźć można również wiele innych wpływów, m.in. melodic death, beat down, thrash, sludge, doom i punk rock, które ostatecznie sprawiają, że brzmienie Krownest jest nad wyraz intrygujące i niebanalne. Muzycy kipią pomysłami, nie boją się eksperymentować. Chęć spróbowania wszystkiego rozpiera ten zespół. Podobnie jak energia, która znajduje swoje ujście w brzmieniu, ciężarze i gniewie danej muzyki. Jak to wszystko oceniam? Wysoko. Śmiem twierdzić, że wymienione cechy, forma wyrazu i styl formacji mogą przysporzyć im sporą rzeszę fanów.

Na swoim krótkim debiutanckim albumie Krownest osiągnął coś naprawdę zadziwiającego. Miałem wrażenie, że na te trzynaście minut, które trwa album, wstrzymałem oddech, bo nie chciałem, aby umknęło mi cokolwiek z tej muzyki. Żebyśmy się jednak dobrze zrozumieli – chociaż kompozycje grupy są energiczne, gęste i hałaśliwe, to jednak są przejrzyste i selektywne. Po prostu miałem tu na myśli wielość fenomenalnych elementów, motywów i zagrywek, które doświadczyć można w poszczególnych utworach. Muzycy potrafią nas zaskoczyć i skręcić w kierunku, którego byśmy się akurat nie spodziewali. Zdecydowanie na wyróżnienie zasługuje tutaj każdy z członków zespołu. Barwa gitar jest pełna, ciężka i mięsista. Sporo dobrego dzieje się tutaj między gitarami. Trudno zapomnieć różne połamańce, w które powplatane są ciekawe melodie i riffy. Bas brzmi równie kapitalnie, jest wyrazisty i odpowiednio masywny. Atak perkusji jest potężny, przejścia płynne i zachwycające. A wokalista zdecydowanie dobrze czuje się w tym anturażu, spisuje się na medal i daje z siebie wszystko za pomocą charakterystycznych wykrzykiwań i growlu.

Przez to wszystko EPkę Krownest należy ocenić jako solidny, treściwy, mięsisty album. Duże wrażenie robi wielowymiarowość tego materiału. Tym bardziej, że wszystko tu żre jak trzeba. Wystarczy nawet te kilkanaście minut kontaktu z omawianą płytą, aby przekonać się o mocy Islandczyków. Zespół jest pretendentem do pierwszej ligi islandzkiej sceny metalowej. Wróżę im sukces. Sprawdźcie sami. Polecam z czystym sumieniem. Warto.

 

 

 

 

Krownest :: s/t EP

1. Lies 3:08
2. Disonnected 3:15
3. Into the Nothing 2:31
4. Truth 3:24

 

 

 

 

Krownest : facebook / spotify

Krownest :: s/t EP (recenzja)
4.8Wynik ogólny
Ocena czytelników 10 Głosów