Merkur to bardzo młody thrash metalowy zespół, tak pod względem wieku tworzących go muzyków, jak i długości funkcjonowania.

Kapelę założyło trzech chłopaków pochodzących z wyspy Vestmannaeyjar znajdującej się u południowego wybrzeża Islandii: Arnar Júlíusson (wokal, gitara prowadząca, lat 19), Mikael Magnússon (perkusja, wokal), lat 15 i Trausti Mar Sigurðarson (gitara rytmiczna, wokal, lat 15). Wśród swoich inspiracji wymieniają m.in. Skálmöld, Metallica, Megadeth, Nirvana i Van Halen.

1 grudnia 2018 roku zespół Merkur wydał swój debiutancki album zatytułowany „Apocalypse Rising”. Co ciekawe nagraniem materiału i jego miksowaniem zajmował się samodzielnie, w warunkach domowego studio, lider grupy Arnar Júlíusson.

Na płycie „Apocalypse Rising” znalazło się sześć rozbudowanych (oprócz intra) i dosyć zróżnicowanych kompozycji. Jedno jest pewne muzycy Merkur wiedzą o co chodzi w thrash metalu, znają ten gatunek i czują go. Nie przeszkadza im to jednak w tym, żeby nieco go ubarwić i urozmaicić. Dlatego chłopaki choć wychodzą od thrash metalu to umiejętnie i ciekawie łączą w swoim graniu elementy z różnych innych gatunków, tworząc w rezultacie całkiem unikalny styl. O ile jeszcze otwierający album krótki i spokojny „Upbringing” stanowi jedynie wstęp i wprowadzenie do świata Merkur, nie zwiastując tak naprawdę tego co nas spotka dalej. O tyle już „Apocalypse Rising” z całą stanowczością daje nam do zrozumienia z czym będziemy mieć do czynienia. Utwór atakuje nas zimnymi i surowymi  thrash metalowymi riffami i perkusyjną młócką. Garażowe brzmienie tego kawałka oraz intensywny i agresywny wokal dodatkowo potęgują wrażenia. Niezaprzeczalnie czuć w tym nagraniu wpływ wczesnych dokonań zespołu Metallica. Ale usłyszeć można także indywidualne podejście Islandczyków do starej szkoły thrash metalu, co objawia się w umiejętnym łączeniu jej elementów z innymi stylistykami, w tym na przykład z motywami hard rockowymi, heavy metalowymi, progresywnymi i bluesowymi. Dlatego po drodze spotka nas wiele niespodzianek i zaskoczeń. Tak w zmianach tempa, jak i nastroju. W myśl powiedzenia im dalej w las tym więcej drzew, podobnie i na płycie z każdym kolejnym utworem robi się coraz ciekawiej. Następujące po sobie kompozycje wypadają jeszcze lepiej i mają o wiele więcej do zaoferowania. Chociażby najdłuższy na płycie, blisko dziewięciominutowy „Reaper”, który początkowo miażdży nas wolnym walcowatym rytmem i doomowym klimatem, później chłoszcze nas thrashowymi riffami, to znów zwalnia, a wówczas hipnotyzuje nas nawiedzoną atmosferą i transowym wokalem, by za chwilę uraczyć nas gitarową solówką bądź przyprawić o ciarki demonicznym growlem. Dzieje się tutaj znacznie więcej, przeplatają się różne wątki z pogranicza rocka i metalu, a jakby tego było mało to mamy też fragment wykonany a capella niskim chóralnym głosem kojarzącym się z viking/folk metalem. Nie mniej ekscytujący jest utwór „The Screams”, tak pod względem konstrukcji, przejść i stylistycznych nawiązań. Młodzianie z Islandii sprawnie żonglują elementami thrash metalu, punku i grunge’u. Także wokalista udowadnia, że dysponuje głosem, z którym odnajdzie się w każdej sytuacji. Jeszcze więcej nawiązań do grunge’u, a także do stoner metalu odnajdziemy w „Welcome to Hell”. Przy okazji tego utworu mamy do czynienia z jeszcze bardziej eklektyczną formą (tak rytmicznie, jak i stylistycznie) kojarzącą się momentami z dokonaniami zespołu Killing Joke.  Na sam koniec dostajemy thrash metalowo-grunge’owy „Save Your Prayer. Utwór ma w sobie coś z atmosferycznej mrocznej ballady, jednak wraz z upływającym czasem trwania przybiera różne formy, przez to nie pozwala się jednoznacznie sklasyfikować ani zamknąć w sztywne ramy. Zresztą każda kompozycja jaką przygotowali muzycy Merkur ma swój indywidualny charakter i emanuje osobliwym magnetyzmem. Dlatego kiedy płyta się kończy, trudno oprzeć się pokusie, by ponownie nie wcisnąć przycisku play. Z doświadczenia wiem, że warto tej pokusie ulec.

Niebanalny zmysł twórczy i spore umiejętności muzyków Merkur oraz ich skłonności do tworzenia thrash metalu nasączonego dużą ilość różnorodnych wpływów przekłada się na intrygujący styl i brzmienie. Stąd „Apocalypse Rising” to album, który wżera się w słuchacza i nie daje o sobie zapomnieć.

 

 

 

Merkur :: Apocalypse Rising

01 – Upbringing (01:47)
02 – Apocalypse Rising (05:31)
03 – Reaper (08:56)
04 – The Screams (06:15)
05 – Welcome to Hell (06:47)
06 – Save Your Prayer (06:59)

 

 

 

 

Merkur : facebook / itunes / spotify

Merkur :: Apocalypse Rising (recenzja)
4.3Wynik ogólny
Ocena czytelników 3 Głosów