1544983_657868787598389_813750435_n

The Vintage Caravan został utworzony w 2006 roku przez dwóch 12-latków: Óskar Logi Ágústsson (wokal, gitara) i Guðjón Reynisson (perkusja). Początkowo przez długi czas zespół funkcjonował wyłącznie jako duet.

W 2011 roku muzycy wydali swój debiutancki album zatytułowany po prostu „The Vintage Caravan„. W następnym roku do zespołu dołączył basista Alexander Örn Númason. Miało to miejsce tuż po premierze w Islandii ich drugiego, jak się niedługo później okazało znaczącego w ich karierze, albumu „Voyage”.

Muzyka z krążka „Voyage” „odbiła” się tak dużym echem w światku muzycznym, nie tylko ojczyzny muzyków, że doprowadziło to do podpisania kontraktu z dużą wytwórnią Nuclear Blast. Dzięki temu w styczniu 2014 roku album „Voyage” miał swoją drugą premierę, tym razem już w całej Europie i USA.

1601588_664430566942211_1655702961_n

W swojej twórczości The Vintage Caravan wykazuje głębokie uznanie dla wielu klasycznych rockowych i hard rockowych zespołów, których szczyt popularności przypadał kilka dekad temu. W muzyce Islandczyków odnajdziemy odniesienia do dokonań takich grup jak: King Crimson, Led Zeppelin, Cream, Black Sabbath, Jimi Hendrix, Deep Purple, Gentle Giant. Pojawiają się też aluzje do Rush i AC/DC, a także do bluesa i stoner rocka lat 90-tych. Zespół można w ciemno polecić miłośnikom również takich współczesnych zespołów jak Wolfmother czy Airborn.

Pomimo wyraźnych zapożyczeń i odniesień do przeszłości rockowej, The Vintage Caravan ma do niej duży szacunek i z takim samym szacunkiem korzysta z tej tradycji. Myślę też, że zespół decydowanie ma rację bytu na współczesnej scenie muzycznej. Swoją szczerością i pasją przypominają między innymi o radości wspólnego grania, tej wyjątkowej energii i przywołują ducha muzyki rockowej. Do tego chłopaki mają talent do pisania dobrych klasycznie skonstruowanych kompozycji z rozbudowanymi partiami gitarowymi i zapadającymi w ucho melodiami.

The Vintage Caravan prezentuje wysoki poziom muzykalności i umiejętności technicznych. Muzycy dobrze ze sobą współpracują, są zgrani. Mamy wrażenie poczucia jedności między nimi. No, ale to nie dziwne skoro grają ze sobą od swoich najmłodszych lat. Przecież wzrastali i dojrzewali ze sobą.

Islandzkie rockowe trio serwuje nam mocne dźwięki napędzane smacznymi, gęstymi i ostrymi riffami, stylowymi solówkami, ciężkimi rytmami i rwanymi uderzeniami perkusji oraz wyraźnym wokalem. Głos Óskara przybiera momentami barwę kojarzącą się z wokalami Chrisa Cornella, Kurta Cobaina, Jerry’ego Cantrella, a także Paula Rodgersa i Glenna Hughes‚a. W muzyce zespołu unosi się przyjemny heavy-groove towarzyszący klasycznym rockowym zespołom lat 60-tych, 70-tych i 80-tych, z domieszką psychodelii i bluesa. Z muzyki wyziera siła rock’n’rolla i moc surowego hard rocka.

1390681_625675607484374_774661162_n

Muzyczna podróż z nowym albumem The Vintage Caravan rozpoczyna się od utworu „Craving”. Nasze pragnienie na muzykę zostaje zaspokojone już na samym starcie mocnym uderzeniem i ciężkim groove. Przesterowane gitary wystrzeliwują pełnokrwistymi riffami, perkusja wybucha falami furii, całość uzupełnia dzika energia w głosie wokalisty. Bogate struktury gitarowe, zmiany tempa, rwanie rytmu, głębokie brzmienie i żywe melodie. Zespół przygotował wyśmienity muzyczny koktajl, którego smak przypomina nam wytrawne potrawy serwowane kiedyś przez takie marki jak Led Zeppelin, Deep Purple, Black Sabbath, ze szczyptą Cream i Jimi Hendrix.

Kolejny „Let Me Be” nie pozostawia złudzeń co do tego, że zespół lubuje się w retro stylistyce lat 70-tych i pociąga go klasyczny rock. Oczywiście muzycy starają nie ubarwić kompozycję, wnoszą na przykład do utworu dźwięki zaczerpnięte ze stoner rocka. Zręcznie rozmieszczają akcenty i różne motywy. Riffy wypadają fantastycznie. Magnetyzujące jest również solo gitary, stanowiące hołd dla Jimi Hendrixa. Utwór wypada bardzo atrakcyjnie i utrzymuje wysoki poziom poprzednika.

Do You Remember” to jedna z dwóch klasycznych ballad umieszczonych na płycie, która zwalnia tempo albumu. Bardzo sprytne posunięcie, dzięki któremu materiał jest zróżnicowany. Muzycy śmiało korzystają z elementów bluesowych i psychodelii. W tej na wpół akustycznej kompozycji ładnie układają się pasaże gitarowe. Ciekawie prezentuje się też głęboka i ziarnista barwa głosu Óskara.

Stylowe i chwytliwe hard rockowe riffy wracają w „Expand Your Mind”, dodatkowo podbijane efektowną pracą perkusji. Utwór jest bardzo dynamiczny i ma niezwykle chwytliwy refren. Zaczyna się rasowym blues rockiem, ale później nabiera prędkości i mieni się różnymi odcieniami muzycznymi. Muzycy eksperymentują także z psychodelicznym brzmieniem lat 60-tych i 70-tych, pozwalają sobie na improwizacje. Częste zmiany w tempie i nastroju są jak jazda rozpędzonym roller-coasterem. Kłaniają się wpływy między innymi King Crimson, Led Zeppelin, Cream i Black Sabbath. Warto nadmienić, że utworowi towarzyszy surrealistyczno-narkotyczny teledysk (można go zobaczyć na końcu recenzji).

1002358_588385674546701_1957468316_n

Dynamiczny „M.A.R.S.W.A.T.T” wzmacnia hard rockową karawanę utworów islandzkiej grupy. Muzycy dzielnie i śmiało maszerują przed siebie. Ich instrumenty eksplodują przyjemnie brudnymi dźwiękami i melodiami. Padają ciosane, kanciaste riffy. Roztacza się blask partii solowych. Uderzenia perkusji nasycone są ciężarem basu.

Krótki rockowy killer w postaci utworu „Cocaine Sally” to ciężki boogie-blues. Porywa energią i zachwyca umiejętnościami technicznymi muzyków.

Kompozycja „Winterland” wypada w zestawie albumu bardzo progresywnie. W brzmieniu tego utworu pojawiają się zdecydowane inspiracje i odniesienia do wczesnych dokonań Pink Floyd, King Crimson i Fleetwood Mac, a riff nawiązuje do Iron Maiden. Zaczyna się wolno i łagodnie niemal balladowo. Muzyka rozwija się nieśpiesznie, a melodyjna atmosfera z delikatną nutką psychodelii ma tutaj szczególny urok. Utwór ożywa i nabiera tempa dopiero w środkowej części.

Rock’n’rollowy „Midnight Meditation” wgniata nas w fotel potężnym riffem a’la Black Sabath, a zmiany rytmów przywołują skojarzenia z Led Zeppelin. Na kolana powalają nas także uderzenia perkusji i szczera pasja w głosie wokalisty.

Na zakończenie płyty zespół przygotował coś wyjątkowego. To epicki dwunasto-minutowy utwór „The King’s Voyage”. Prawdziwa wizytówka zespołu, łącząca style i brzmienia charakterystyczne dla The Vintage Caravan. Utwór składa się z kilku części, a także wielu warstw i struktur. W strukturze utworu i rozwiązaniach aranżacyjnych pojawiają się nawiązania do dokonań Black Sabbath i Led Zeppelin. Gdzieś obok przeplata się space rockowy klimat Hawkwind i psychodeliczna atmosfera wczesnego Pink Floyd. Kompozycja ukazuje przy tym pełną paletę umiejętności kompozytorskich i technicznych muzyków. Na końcu albumu dograno analogowo brzmiące szumy i trzaski, dźwięki tak typowe dla płyt winylowych. Utwór „The King’s Voyage” to niezwykle udane zwieńczenie tej wielowątkowej podróży z The Vintage Caravan pełnej instrumentalnych i wokalnych odlotów.

Muzyka The Vintage Caravan zaraża swoim miażdżącym i energetycznym hard rockowym brzmieniem. Najlepszym tego dowodem jest album „Voyage”. To rock’n’rollowa jazda w najlepszym retro wydaniu.

 

 

The Vintage Caravan :: Voyage

1. Craving 04:26
2. Let Me Be 04:28
3. Do You Remember 04:59
4. Expand Your Mind 06:58
5. M.A.R.S.W.A.T.T 04:02
6. Cocaine Sally 02:46
7. Winterland 06:15
8. Midnight Meditation 04:48
9. The King’s Voyage 11:59

 

 

 
The Vintage Caravan : facebook / bandcamp

Pierwsza wersja okładki albumu „Voyage” wyglądała następująco:

Voyage

 

 

 

 

 

 

 

 

 

The Vintage Caravan :: Voyage (recenzja)
5.0Wynik ogólny
Ocena czytelników 0 Głosów