Valgeir Sigurðsson to islandzki producent muzyczny, kompozytor, inżynier i muzyk. Właściciel islandzkiej wytwórnii muzycznej Bedroom Community i studia nagrań Greenhouse Studio.

Na swoim koncie Valgeir Sigurðsson ma kilka autorskich albumów: „Ekvílibríum” (2007), „Evolution Of Waters – EP” (2009), „Draumalandið” (2010), „Architecture of Loss” (2012), „Scent Opera” (2016).

Więcej o tym artyście i jego muzyce możecie przeczytać w naszej recenzji albumu “Draumalandið (ang. Dreamland)” (2010; recenzja tutaj).

Powyższą dyskografię 21 kwietnia 2017 roku wzbogaciło najnowsze wydawnictwo Valgeira Sigurðssona zatytułowane  „Dissonance”. Materiał na płytę nagrywany był pomiędzy wrześniem 2015 roku a listopadem 2016 roku w Greenhouse Studios, przez Paula Evansa i Valgeira Sigurðssona, który odpowiada również za produkcję, miksowanie i mastering muzyki. Warto również zwrócić uwagę na przepiękną oprawę graficzną tego albumu, za co odpowiedzialni są fotografowie Brendan Canty i Colm O’ Herlihy oraz grafik Francis Redman.

17425873_10154314048376722_803956694467023983_n

Na płycie „Dissonance” znalazło się w sumie osiem kompozycji, które układają się w trzy symfoniczne suity. Islandzki kompozytor serwuje nam muzykę wielowarstwową, rozpisaną na kilkunastoosobową orkiestrę (Reykjavík Sinfonia) obsługującą różnorodne instrumenty smyczkowe (np. skrzypce, wiolonczela, altówka), dęte (np. obój, trąbka, klarnet, fagot, flety, tuba, puzon) i strunowe (np. harfa, kontrabas). Za aranżacje tych partii odpowiadał oczywiście sam autor muzyki, czyli Valgeir, którego w tych pracach wspierał Liam Byrne, swoją drogą ten muzyk zagrał tutaj również w wielu fragmentach na instrumencie o nazwie Viola da gamba, znanym u nas jako chordofon smyczkowy. W nagraniach tego materiału gościnnie wystąpili jeszcze Frank Aarnik na perkusji oraz Tinna Þorsteinsdóttir na pianinie. Obok dźwięków akustycznych w omawianej muzyce pojawia się również subtelna płaszczyzna elektroniczna będąca wynikiem połączonego fantastycznego talentu i wyobraźni Valgeira Sigurðssona. Do produkcji brzmień syntetycznych na tym krążku swoją rękę przyłożył także Paul Corley.

Po powyższym opisie, już w pewnym sensie możemy wyobrazić sobie z czym mamy tutaj do czynienia. „Dissonance” to dzieło post-klasyczne, przesiąknięte na wskroś muzyką klasyczną (szczególnie twórczością Wolfganga Amadeusa Mozarta), ale ubrane w duchu bardziej nowoczesnym, z uwzględnieniem eksperymentalnych i niekonwencjonalnych rozwiązań, i wzbogacone o dyskretną, wręcz eteryczną elektroniczną przestrzeń.

Notka prasowa dołączona do wydawnictwa głosi, że „Dissonance” jest dziełem rozbrajająco ludzkim, odzwierciedlającym najbardziej ekstremalne cztery lata życia Sigurðssona, które były pełne ekstatycznej radości, jak i głębokiego smutku. „Dissaonance” jest równocześnie osobistym i zbiorowym muzycznym traktatem, który pozwala badać i kwestionować świat, zapadający się w wewnętrznych dysonansach.

1549368_10152440823356722_1833794643394817349_n

A wracając do Wolfganga Amadeusa Mozarta, to trzeba wiedzieć, że ponad dwudziestodwuminutowy tytułowy utwór otwierający nowszy album Valgeira Sigurðssona  nawiązuje bezpośrednio do prac tego austriackiego kompozytora, dokładnie do Kwartetu smyczkowego Mozarta nr 19, zwanego powszechnie kwartetem „Dissonance” (dzięki zachodzącym w nim na siebie chromatycznym liniom, które pojawiają się podczas jego otwarcia). Valgeir rozciągnął początkowy motyw Mozarta w znacznie dłuższą i wolniejszą kompozycję. Całość brzmi niczym cicho tętniący i wolno przesuwający się lodowiec. Zaczyna się ciemno i złowieszczo. To jak powolny przelot nad lodowym krajobrazem tuż przed brzaskiem. Powoli ta ciemność staje się jaśniejsza. Aż w końcu nad horyzontem wschodzi płonące słońce, które rozświetla przestrzeń i przegania mrok. W tych dźwiękach można doszukiwać się również inspiracji Islandczyka twórczością amerykańskich kompozytorów: Michaelem Gordonem i Glennem Branca.

Druga suita „No Nights Dark Enough” składająca się z czterech części nawiązuje do tekstów pochodzących z ikonicznej pracy „Flow, My Tears” autorstwa brytyjskiego renesansowego kompozytora Johna Dowlanda, określanego również mistrzem melancholii. Suita ta prezentuje cudowny przepływ dźwięków, od spokojnych i eterycznych do coraz bardziej gniewnych i niepokojących. To dość dynamiczny fragment, choć dotknięty niebywałym smutkiem. Artysta wskazuje, że pewien wpływ na tą część miał również album „The Fragile” Trenta Reznora.

Ostatnia na płycie, trzy częściowa suita „1875” to niemal w całości praca akustyczna. Praca ta powstała z okazji 125-lecia islandzkiego osadnictwa w Manitobie w Kanadzie. Valgeir mówi o tym, że „Praca ta prezentuje podróż. Wszystko zaczęło się od wybuchu wulkanu, zanim podróżnicy wyruszyli w swoją niepewną podróż. I w konsekwencji znaleźli się w miejscu jeszcze bardziej chłodnym niż Islandia”. Początek tej suity zaczyna się nagle, ale wraz z trwaniem kompozycji wprowadza coraz więcej spokoju, ukojenia i poczucia bezpieczeństwa.

Valgeir Sigurðsson sprawuje pełną kontrolę nad swym dźwiękowym światem. Potrafi zbudować z dźwięków niezwykłą, fascynującą sztukę. Swoimi dźwiękami maluje naprawdę żywe obrazy. Niełatwo jest stworzyć minimalistyczną muzykę tak epicką i pełną emocji, do tego tak różnorodnych. „Dissonance” to niezapomniane przeżycie i rozkosz dla uszu.

 

a1721462978_10

 

Valgeir Sigurðsson :: Dissonance

1. Dissonance 22:49
2. No Nights Dark Enough I. flow 05:39
3. No Nights Dark Enough II. infamy sings 04:16
4. No Nights Dark Enough III. fear and grief and pain 03:14
5. No Nights Dark Enough iv. learn to contemn light 03:06
6. 1875 I. waterborne 06:34
7. 1875 II. in the dead of winter 02:42
8. 1875 III. displaced 03:25

 

 

Valgeir Sigurðsson : website / facebook / bandcamp

Valgeir Sigurðsson :: Dissonance (recenzja)
4.7Wynik ogólny
Ocena czytelników 0 Głosów