5098090077

Autor: Steinar Bragi

Tytuł polski: „Kobiety”

Tytuł oryginału: „Konur

Tłumaczenie: Jacek Godek

Data wydania w Polsce: 29 października 2010

Wydawnictwo: Krytyka Polityczna

Seria: Seria Literacka

Liczba stron: 280

 

 

 

* Opis książki:

Kiedy Islandia ogłosiła bankructwo, na rynku pojawiła się powieść Steinara Bragiego Kobiety. Nakład rozszedł się na pniu, choć nie była to książka ku pokrzepieniu serc. Wręcz przeciwnie – Bragi wkurzył wszystkich. Obraził uczucia narodowe i obnażył brak równości w rzekomo egalitarnym społeczeństwie. Pokazał przemoc, na jaką narażone są Islandki. Czytelnicy trzęśli się z wściekłości, ale nie mogli się oderwać od książki.
Kobiety to nie tylko głęboka krytyka społeczeństwa w stanie kryzysu, to przede wszystkim świetnie napisany thriller polityczny.

* źródło opisu: Krytyka Polityczna

 

svmwdkmhrp4nlhx4tesb

 

Steinar Bragi (ur. 1975r.) –  poeta i prozaik. Debiutował tomem poezji pod tytułem „Czarna dziura” (Svarthol). W roku 2000 ukazała się jego pierwsza powieść zatytułowana „Wieża” (Turninn). Wyróżnić należy fakt, iż jego opowiadanie pod tytułem „Niebo nad Ţingvellir” zostało zamieszczone w antologii Best European Fiction 2010. „Kobiety” to szósta powieść w jego dorobku. W dotychczasowej karierze pisarskiej, to właśnie ta książka została najbardziej doceniona przez krytykę i czytelników. Stąd też pojawiła się nominacja do prestiżowej Nagrody Literackiej Rady Nordyckiej i do nagrody przyznawanej przez dział kultury największego dziennika na Islandii „DV”.

 

 

Recenzja książki:

Zło. Temat posępny i wielokrotnie wykorzystany w sztuce współczesnej. Na kartach porażającej książki Steinara Bragiego nabiera nowego znaczenia. „Kobiety” to książka okrutna nie dlatego, że tak wiele w niej okrucieństwa i o jego istocie próbuje ona opowiadać, ale przede wszystkim przez to, iż nie daje żadnego wytchnienia. Od pierwszego do ostatniego zdania wydaje się być stronnicza. Przerysowana. Karykaturalna chwilami. I okrutnie prawdziwa, choć w gruncie rzeczy trudno orzec, czy jest jedynie grubymi nićmi szytą prowokacją, manifestem mizogina, szowinisty czy po prostu życiowego frustrata, którego rozważania na temat istoty Zła nieodłącznie związane są z wieloaspektowym spoglądaniem na kobiecość i jej kwestionowaniem. A może zbiorem nad wyraz celnych spostrzeżeń o istocie współczesnego społeczeństwa w ogóle?

To doprawdy paradoks, że w kraju, w jakim Bragi deprecjonuje kobietę, uznając za niezdolną do pełnienia cech przywódczych, w rok po wydaniu książki premierem zostaje właśnie kobieta i to ona próbuje zaradzić islandzkiemu kryzysowi gospodarczemu. Podwójny dlatego, iż autor stara się wskazać, że kobieta buduje swą tożsamość jedynie w takich relacjach z partnerem-mężczyzną, w którym związek równa się podległości. Tymczasem wspomniana pani premier jako chyba jedyna głowa państwa publicznie przyznała, że żyje w szczęśliwym związku homoseksualnym, z dala od męskich wpływów. Wspominam Johannę Sigurdardottir, bo doprawdy dziwnie może czuć się autor, który próbuje zaszczuć kobiecość i stara się to czynić na tle kraju, którym rządzi lesbijka, ale to takie rozważania na marginesie, bo jakoś trudno mi ugryźć materię i przesłanie tej książki, gdyż trzeba ją po prostu przeczytać, a każde omówienie może jedynie wyrządzić krzywdę i narzucić interpretację. Ponieważ jednak jako mężczyzna jestem zły na Bragiego i przypuszczam, że kobiety mogą po lekturze jego książki poczuć się o wiele gorzej, muszę przynajmniej zaakcentować to, co wywołało moją złość. Jednocześnie zachęcić do tej trudnej lektury, bo po prostu trzeba ją znać.

Islandzka surowość i minimalizm widoczne są już w pierwszym rozdziale tej historii. Eva, mająca za sobą burzliwą przeszłość w Stanach Zjednoczonych, powraca do lodowej ojczyzny za swym ukochanym, który chce w Islandii rozpocząć nowe życie. Dziewczyna otrzymuje propozycję zamieszkania w ekskluzywnym apartamencie w centrum Rejkjaviku. Tam chce przeczekać złe dni Hrafna, ponownie zbliżyć się do niego i odbudować to, co można odbudować jeszcze ze związku dwóch skrajnie różnych osobowości podzielonych dodatkowo przypadkową śmiercią ich małego dziecka. Mieszkanie wynajmowane przez Evę jest mroczne i bez duszy. Na ścianie znajduje się maska, odlew ludzkiej twarzy. Maska będzie początkiem i końcem tej przerażającej opowieści, a Eva poddana zostanie piekielnym próbom, które będą miały na celu zdegradowanie jej kobiecości. Zdegradowanie kobiecości w ogóle.

Do bohaterki książki stara zbliżyć się wiekowa sąsiadka, niejaka Bergthora. Kobieta głosi poglądy skrajne i wypowiada się niczym despotka. To ona uświadomi Evę, czym tak naprawdę jest ludzkość. W rozumieniu Bergthory „Ludzkość jest zła z natury. Tysiące lat rozwoju miały na celu udoskonalenie zła”. Szybko można się zorientować, że Zło czai się głównie w kobiecie, że to kobieta jest sprawcą Zła, że to ona prowokuje, uwodzi i… zmusza do tego, by ją krzywdzić. Takie między innymi poglądy głosi Joseph Novak, charyzmatyczny artysta, twórca artystycznej grupy „Zniszczenie”, która w opozycji do szesnastowiecznego Odrodzenia ma wskazywać ludzkości, że jest nie tyle zła, co przede wszystkim zmierzająca do samozagłady. I wszystko chyba przez kobiety, bo świat widziany oczyma Novaka to bezustanna walka z kobiecością, która rozgrywa się na wielu płaszczyznach.

Od początku wiemy, że atmosfera grozy i tajemniczości nie wróży niczego dobrego dla głównej bohaterki. Eva to kobieta ułomna i świadoma swoich ułomności. Nieszczęśliwa córka, matka, kochanka. Sama nie zdaje sobie sprawy z tego, ile razy pokornie skłaniała głowę i prosiła o przebaczenie. Zadana jej kara ma zmusić do tego, by coś w niej zmienić. Ale czy przerażający proces, jakiemu zostanie poddana Eva i idące wraz z nim rozważania Novaka na temat kobiecości oraz idei powszechnego niszczenia, nie są przypadkiem zaplanowanym z chirurgiczną precyzją działaniem mającym swój ściśle określony początek oraz koniec? Czy to, co napisał Bragi nie jest jednocześnie eksperymentem, testowaniem czytelnika, specyficznym kodem nienawiści i okrucieństwa, w jakim zapisana jest bezpardonowa krytyka współczesnej cywilizacji? Pewne jest jedynie to, iż „Kobiety” to proza brawurowa nie tylko dlatego, że złości. Bragi to pisarz, z którego poglądami nie można się zgadzać, ale których nie sposób nie poznać. Zło czai się wszędzie. Islandzki autor próbuje ukryć zło w kobiecości. Zmusza do rozważań o tym, czy można od zła uciec.

Nie sposób uciekać od tej książki. Niech was dopadnie. Niech atakuje. Niech złości i obraża. Bez względu na płeć i poglądy na temat współczesnego świata. I niech pozwoli zachować dystans wobec wszystkiego, co opisuje. Bez niego przepadniemy jak Eva. A na pewno okażemy się jeszcze słabsi niż ona…

 

autor recenzji: Jarosław Czechowicz