Munstur to alternatywny pop-rockowy zespół, który debiutował w 2014 roku albumem „Intro EP”. Więcej o zespole, jak i wspomnianym wydawnictwie przeczytacie TUTAJ.

Zanim przejdziemy do meritum sprawy, należy jeszcze wyjaśnić, że wcześniej zespół Munstur funkcjonował jako kwartet, a obecnie jest to duet tworzony przez: Kristinna Arnara Sigurðssona i Atli Arnarssona. Panowie generalnie chwalą sobie taki stan rzeczy, twierdząc, że będąc tylko we dwóch mają więcej swobody w tworzeniu i eksperymentowaniu oraz odkrywaniu brzmień, które ich interesują. Kristinn i Atli koncentrują się silnie nie tylko na samej muzyce, ale również na elementach wizualnych jej towarzyszących. Mam tu na myśli teledyski, jak i oprawę występów na żywo.    

14 stycznia 2019 roku we wspomnianym dwuosobowym składzie Munstur wydał swój drugi album zatytułowany „MMMM”. Duet pokusił się o stworzenie płyty, która różni się od jej poprzednika. To dowód, że „nowy” Munstur pcha do przodu ciekawość i twórcza bezkompromisowość. W wyniku swoich artystycznych eksperymentów muzycy zabierają słuchacza w drogę ku nowym rejonom ich muzycznej kreatywności. O ile debiutancki album cechowało gitarowe indie pop rockowe brzmienie i chwytliwe rock’n’rollowe melodie, o tyle na najnowszym wydawnictwie akcent położony jest na electro pop. Oczywiście mamy partie gitar, ale są one zdecydowanie bardziej chilloutowe, scalone z pozostałymi syntetycznymi dźwiękami. Najbardziej wyrazisty jest na nowej płycie rytm i pulsujące linie basu, przyjemnie rozlewające się partie syntezatorów oraz różnorodnie modulowane wokale.

Aktualne eklektyczne brzmienie Munstur to wypadkowa bardzo ciekawych wątków m.in. z nurtu electro i synth pop, future pop i r’n’b. Włączając „MMMM” wkraczamy w świat pełen rozmaitości. Z jednej strony ukojenia i rozmarzenia, a z drugiej tanecznej energii i subtelnej przebojowości. Widać, że muzycy się rozwinęli i świetnie potrafią zaadoptować różne trendy współczesnej sceny indie pop na własne potrzeby. Krążek wydaje się być podzielony na dwie części. Pierwszą stanowią początkowe trzy utwory, które mają charakter mocno elektroniczny i zbasowane brzmienie. Pulsujący, nieco tajemniczy i odrobinę mroczny „More & more & more & more” kojarzyć może się z Depeche Mode. „Doesn’t really matter” czaruje nie tylko tłustymi liniami basu, ale także bujającym funkowo-bluesowym rytmem. Elektroniczno-syntezatorowy „ATHT” stoi rytmem, basem i wokalnymi modulacjami. Po tej muzycznej trylogii następuje minutowy instrumentalny przerywnik „RF”, po którym Munstur porywa nas hipnotyzującym „Gotta get in love”. Słuchacz zostaje oczarowany delikatnym, nieco melancholijnym klimatem, zniekształconymi wokalami, subtelnymi gitarami oraz świetną syntezatorową partią solową. W podobnym stanie utrzymuje nas również „It’s happening now”. Fragment łagodny, przyjemnie kołyszący dryfującymi lekko gitarami i syntezatorami. Kolejny utwór „Sublime” podbija stawkę. Świetne harmonie i linie wokalne, intrygujące nawiązania do future pop/r’n’b, chwytliwe melodie i promień słońca. Na zakończenie mamy ujmujący, chilloutowo-ambientowy „Demo love”.

Na „MMMM” wyraźnie słychać rozwój muzyków Munstur oraz ich chęć eksperymentowania. Panowie wydają się być swoją muzyką odurzeni, równocześnie mają do niej dystans i luz. Bawią się dźwiękami. W wyniku tych zabaw otrzymaliśmy album pełniejszy, dojrzalszy i dopieszczony. Muzyka duetu jest przyjemna, do tego świetnie zrównoważona pomiędzy tanecznością i odprężeniem, a nastrojowością i intymnością. Munstur stworzył miks błyskotliwie skonstruowanych piosenek.

 

 

Munstur :: MMMM

1. More & more & more & more 3:02
2. Doesn’t really matter 3:03
3. ATHT 2:46
4. RF 1:04
5. Gotta get in love 3:50
6. It’s happening now 3:22
7. Sublime 3:04
8. Demo love 4:12

 

 

 

Munstur : facebook / soundcloud / spotify


Munstur :: MMMM (recenzja)
4.3Wynik ogólny
Ocena czytelników 0 Głosów