Legenda islandzkiego post rocka powraca! 

Zespół Náttfari powstał w 2000 roku, jednakże po dwóch latach działalności i koncertowania zawiesił swoją działalność. Po wielu latach został reaktywowany i wówczas wydał swój debiutancki album „Töf” (2011; recenzja TUTAJ). Wydawało się wtedy, że po sukcesie płyty wszystko potoczy się już gładko w ich karierze. Niestety życie rządzi się własnymi zasadami i na ich kolejny longplay przyszło nam czekać aż osiem lat.

20 sierpnia 2019 roku zespół  Náttfari wydał swój drugi album zatytułowany „D-sessions”, który ukazał się za pośrednictwem platformy streamingowej Spotify. Materiał na płytę powstawał od około 5-6 lat. Panowie w tym czasie spotykali się na próbach przynosząc ze sobą wstępne, surowe pomysły, nad którymi później wspólnie pracowali i rozwijali w pełne kompozycje. Muzycy wyjaśniają, że używają muzyki jako środka ekspresji własnych emocji powstałych w wyniku różnych doświadczeń codziennego życia. Uważają, że muzyka jest świetnym sposobem na opisanie emocji, których nie można wyrazić słowami, a ponieważ – jak twierdzą – są mało wygadanymi ludźmi, idealnie im to odpowiada. To wydaje się być powodem, dla którego ich muzyka ma charakter instrumentalny. Chociaż jak żartobliwie dodają, nie jest to jedyny powód, ponieważ nie potrafią po prostu śpiewać. Dodam, że album został zarejestrowany w studiu FinnLand znajdującym się w Hafnarfjordur, a jego produkcją zajmował się  Finnur Hákonarson.

Album „D-sessions” jako wynik współpracy całego zespołu polegał na ciągłym podejmowaniu wspólnych decyzji co do jego kształtu i brzmienia, dlatego był to bardzo twórczy i kreatywny proces. Jeśli za najnowszym albumem Náttfari kryje się jakaś koncepcja to należałoby wskazać właśnie na ten wspomniany proces. Stąd też pochodzi nazwa albumu. Słowo „decisions” (pl. decyzje) w jakiś sposób przekształciło się w „D-sessions”, co dokładnie oddaje charakter pracy zespołu, a także przekłada się na brzmienie ich muzyki.

Zespół Náttfari tworzą muzycy o niemałych umiejętnościach, doświadczeniu i wyrazistym sposobie definiowania swojej muzycznej osobowości, dlatego choć gustują oni w post rocku to równie chętnie zapuszczają się w inne stylistyczne rejony. Na „D-sessions” usłyszymy dużo nawiązań do jazzu, rocka progresywnego, gitarowej alternatywy, shoegaze’u i grunge’u, jak również motywów ambientowych i neoklasycznych. Jednak trzeba mieć na uwadze, że Islandczycy posługują się tymi inspiracjami w sposób bardzo intrygujący. Wspomniane wpływy wzajemnie się przenikają, zmieniają swoje natężenie i kontrast nawet w obrębie jednego utworu. Z jednej strony mamy świdrujące przesterowane gitary, mocno uwypukloną sekcje rytmiczną oraz pełne dramatyzmu i napięcia tony. Tuż obok pojawiają się ciekawe eksperymenty, wykorzystywanie nietypowych mostków i przejść oraz podążanie nietypowym i ścieżkami. I gdzieś w tym wszystkim jest jeszcze miejsce na wystawienie galerii delikatnych i subtelnych dźwięków, które pozwalają oderwać się od rzeczywistości i zatopić w odrealnioną przestrzeń. Zmieniają się także tempa i nastroje, a w tle majaczą filmowe obrazy. Dlatego jednoznaczna klasyfikacja poszczególnych kompozycji okazuje się niemożliwa. Dodatkowo należy pamiętać, że każdy z pomysłów i rozwiązań proponowany przez zespół został przepuszczony się przez pryzmat kilku jego członków, co w efekcie finalnym gwarantuje niepowtarzalne wrażenia. Ale bez obawy, w świetle tego co powiedziałem na temat różnorodnych rzeczy rozgrywających się na tym krążku, można się jednak w niego wgryźć bez żadnego trudu, a do tego z dużą przyjemnością.

Náttfari bardzo sprawnie dozują emocje i dobierają środki muzycznego wyrazu. Wieloletnie i pieczołowite prace nad „D-sessions” zaowocowały kompozycjami, które nie powielają sprawdzonych już patentów znanych na gruncie post rocka, ale podążają innymi ścieżkami i szukają nowych sposobów na jego wrażenie. Islandczycy po raz kolejny pokazują ogromną klasę i jeszcze większy zasób środków, którymi potrafią zachwycić. Proponują nam niezwykle pieczołowicie dopracowany koncept, który ujmuje nie tylko rozwiązaniami kompozycyjnymi, ale również harmonią, melodiami i intensywnie emocjonalną atmosferą. Pełen zachwyt.

 

 

Náttfari :: D-sessions

1. Hrynjandi Keðja
2. Tranquilo
3. Næsarinn
4. Serge
5. Hafsjór
6. Sonic
7. Tog
8. Gainsbourg
9. Svartklettur

 

 

 

Náttfari : facebook / bandcamp / spotify

Náttfari :: D-sessions (recenzja)
5.0Wynik ogólny
Ocena czytelników 0 Głosów